Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Tego mi trzeba

    3

    Chyba dawno się tak nie czułam. Tak (znowu) dobrze. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam taką sobą, jaką jestem teraz. Być może to przez ciagłe zabieganie, angażowanie się w tyle rzeczy. Być może przez spokojniejsze finansowo życie, tak, stypendium naukowe wiele mi daje. Naukowe… taa! Tak wielu ludzi poznaję, wszędzie. Tak znowu chce mi się żyć. Tak po prostu. Chyba się odradzam. I być może to nie tylko kwestia troski, jaką jestem aktualnie obdarzana.

    Tego było mi trzeba.

    A ten weekend jest tego najlepszym dowodem.

    Coś na szybko

    0

    Wystukałam jakiś czas temu coś na szybko w Wordzie, ale było zbyt nieprzemyślane i zbyt poza kontrolą rozumu, żeby teraz publikować. Zwłaszcza, że obecnie mam bardzo mało czasu. I pewnie zdobędę się wkrótce na dłuższe dywagacje, ale jeszcze nie dziś. Może jak będzie mi się bardzo nudzić w pracy? Zobaczymy. W każdym razie nie obiecuję.

    Wydawało mi się kiedyś, że czas leczy w pewien sposób – przynajmniej tak to się wszystko zwykło odbywać. A teraz co o tym sądzę? Sytuacja jest nieco inna, więc i rezultat nie może być ten sam. Byłam silna, to wiem, ale teraz czuję pewne obawy, trochę się lękam. Najbardziej tego pieprzonego facebooka. Rzygać mi się chce tym wszystkim. O ile prościej być od tego odciętym? Ale się nie da, a teraz jeszcze bardziej muszę się w niego zagłębić, bo mniej więcej na tym polega część mojej pracy – zarówno zarobkowej, jak i  tej wolontaryjnej.

    Well. Minęło wiele ciekawych inicjatyw, jak moje urodziny, zlot miłośników Haśki, pierwsze integracyjne nowej grupy na studiach… Czas niesamowicie szybko leci, jak nigdy… A mimo to pojawiają się lęki, które były wcześniej bardziej uśpione.

    chwyciłam miłość aby ją połamać
    lecz giętka była oplotła mi ręce
    i moje ręce związane miłością
    pytają ludzie czyim jestem więźniem

    Można by rzec, że takie pieprzenie z tą miłością, bo co ona w ogóle znaczy i czym jest, i czy jest? Można podłożyć dowolne uczucie. Ale w pewien sposób wiersz oddaje różne stany. A może tu chodzi o coś zupełnie innego? O to, że na każdym kroku stoją ludzie, którzy byli cząsteczką mojego życia? I teraz boję się, że ujrzę…

    Ktoś stwierdził, że zapewne drugiej osobie jest w tym momencie wszystko jedno. A ja właśnie nie chcę, żeby tak było. Bo wszystko jedno teraz, oznacza, że to wszystko było niewiele warte. I ile tak naprawdę w tym wszystkim byłam warta ja, skoro nagle można wrócić do normalnego życia. Nie, nie życzę źle, nie o to chodzi.

    Mimo codziennego uśmiechu… potrzeba nowych motywacji i tego, by leciał z głębi serca. („Tak, serce jest na pewno wymyślone…”).