Kazał mi zarezerwować sobie tamten dzień, wyczułam o co mu może chodzić. Zaprosił mnie na ślub swojego brata jako osobę towarzyszącą. Co się jednak okazało kilka dni wcześniej? Ślub się nie odbędzie. Przynajmniej nie teraz. Więc przyjechałam do niego, przebyłam te całe 81 km w równą godzinę. Spotkałam się z nim. Najpierw spacerowaliśmy koło lotniska i stawów, potem oglądaliśmy kawałek meczu Dania-Holandia jedząc obiad na mieście, następnie zabrał mnie do uroczej knajpki na herbatę. Było niesamowicie. Paliła się świeczka, byliśmy tak blisko… Nie tylko cieleśnie, ale może przede wszystkim duchowo :)

Uwielbiam te chwile… 
Jedynie on umie mi dostarczać tak niesamowitych emocji jak te, które przeżyłam w zeszłą sobotę na Śląsku.
Dowiedziałam się pewnych rzeczy o naszej relacji, o tym za kogo mnie postrzega w przyszłości i odkryłam, że te same słowa nie zawsze mają dla nas identyczne definicje…
Dostałam listek w kształcie serca :)
***
Mam wakacje. Robię to co lubię, chodzę spać o której mi się podoba, czytam więcej niż kiedykolwiek. Cieszę się spotkaniami z ludźmi, imprezami – ostatnio nieco ustały, ze względu na beznadziejną pogodę na polu… Jednak cieszę się wolnością, trochę pracuję od czasu do czasu, zbieram pieniądze na funty, na wyjazd do UK… W całej Europie mamy teraz piłkarskie szaleństwo. Oczywiście gorąco trzymam kciuki za nasza reprezentację piłkarską! 
Wbrew pozorom nie nudzi mi się. Czasami zdarzają się chwile w których nie mam co robić, ale od razu wypełniam je jakimś e-bookiem, serialem internetowym, lub sprzątaniem dawno nieotwieranych szafek w pokoju :)
Mam przed sobą cztery miesiące wakacji! Właściwie już 3,5 i chciałabym wykorzystać je bardzo dobrze. Co jakiś czas nabywając nowych umiejętności, ucząc się, doskonaląc to w czym już jestem całkiem niezła, co sprawia mi radość i satysfakcję…
wolność…
Pozostaje jeszcze kwestia studiów, jednak póki co nie chcę się nad nimi zbytnio rozwodzić, gdyż sama nie jestem przekonana do niczego konkretnego. Innymi słowy, nie mam pojęcia co chciałabym kiedyś robić. Wiadomo… szalenie zależało mi na pójściu na psychologię, ale póki co jestem zmuszona poczekać do 29 na wyniki matur.
Książki które ostatnio przeczytałam:
11 minut, Weronika postanawia umrzeć, Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?(powoli kończę)
Co do tej ostatniej, to oczywiście nie jestem do końca przekonana co do wszystkich poglądów autorki. Powód jest prosty: wprawdzie prowadziła wnikliwe badania, z pewnością zna się na rzeczy jaką się zajmuje i przytacza wypowiedzi wielu różnych mężczyzn oraz opisuje sytuacje z życia swoich koleżanek i znajomych. Jednak jest kilka rzeczy, które nie pozwalają mi zgadzać się ze wszystkimi, lub prawie wszystkimi poglądami Sherry: jest amerykanką, z tego więc wynika, że ludzie z którymi ma styczność, jak również ona sama i typowe modele par z jakimi miała kontakt stworzone są przez amerykański świat, który bardzo odbiega od tego jaki prezentujemy my – europejczycy. Niektóre zachowania różnią się na obu kontynentach, do niektórych spraw to my przywiązujemy większą wagę, do niektórych oni… W każdym bądź razie ich życie toczy się nieco innym rytmem. Ich kultura jest zupełnie inna niż nasza, tak więc skłonni są do innych zachowań i odmiennego myślenia na różne tematy niż my.
Amerykańska kultura nie jest według mnie godna podziwu, co więcej bardzo się cieszę, że nie muszę tkwić w tym konsumpcyjnym świecie, który ujawnia się na wielu programach takich jak MTV. W naszym kraju oglądając te same programy, jedynie o zmienionych tytułach, można zauważyć, że pomimo zamierzeń i celów jakie zawiera w sobie dane show, ludzie zachowują się w inny sposób. Mam wrażenie, że u nas pewne granice nigdy nie zostały by przekroczone, a które w USA przedstawiane są na porządku dziennym… 
Wiem, że faceci to faceci, związki są związkami, jednak jesteśmy wychowywani na innych wartościach, niż ludzie zza oceanu, tak więc pewne metody nie zawsze mogą być u nas korzystne.
Heh… Po małej krytyce wypadałoby jednak ukazać zalety książki i to czego mnie nauczyła. Nie uważam żeby była napisana bez sensu. zawiera w sobie wiele ciekawych zagadnień, pokazuje funkcjonowanie w życiu zachowań, których przykłady mogłabym przedstawić z własnego doświadczenia. Myślę, że wiele motywów będę gotowa wykorzystać we własnym życiu, jednak wiadomo – każdy z nas jest inny, tak więc teoria zawarta w „poradnikach o życiu” nie dotyczy każdego przy każdym podpunkcie…
Sądzę, że należy obchodzić się z nią ostrożnie. Czytając wskazówki, być ostrożnym, rozważać prawdziwość podanych mechanizmów za pomocą własnego rozumu, a dopiero później wprowadzać je w realne życie.
Innym powodem dla którego nie do końca ten poradnik będzie mi całkowicie służył, jest to, że poznałam mężczyznę, którego nie mogłabym porównać z kimkolwiek innym. Jest dla mnie całkowicie niesamowity i bezkonkurencyjny… Nie. nie jestem już nim tak bardzo zaślepiona. Znamy się już dwa lata – kiedyś to prawda – miałam zamknięte oczy, zbytnio go idealizowałam, ale teraz to już zupełnie co innego. Nie wszystko odpowiada mi w jego zachowaniu, ale nadal podniósł poprzeczkę w moim życiu co do wymagań potencjalnych kandydatów. Moje standardy zostały podniesione. Wiem też, że on jest inny, niż typowi faceci opisani w tej książce… Nie wstydzi się swoich uczuć, umie o nich rozmawiać, nie boi się ich okazywać – przynajmniej w stosunku do mnie. Co więcej jest przy tym bardzo męski i pewny siebie. Takiego połączenia jeszcze nigdzie nie znalazłam. Uważam również, że jest romantyczny w niesamowity sposób, zachowuje się jakby zawsze wiedział co powinien w danym momencie zrobić. Jest niesamowity…