Niesamowite jak można być kimś tak zaślepionym, a potem nagle przejrzeć na oczy. Również się wybijać, szaleć, nie być tylko małym bezbronnym stworzonkiem.
Fajnie było na studniówce. Co prawda mogłabym jeszcze potańczyć, bo momentami leciała muzyka, która Nam nie spasowała, zwłaszcza Jemu. Miałam przez jakiś czas focha, bo nie podobało mi się to co zrobił, ale zostaliśmy do samego rana. Dał mi określony czas przez który mogę być na niego zła, a później już wszystko musi wrócić do normalności (?!:D). Był bardzo zaskoczony moim stylem tańca, którego jak mówił się nie spodziewał i twierdzi, że mogłabym zrobić furorę na jakiejś imprezie. Miłe. Ogólnie był przekonany, że tańczę gorzej, a tu miła niespodzianka dla niego i dla mnie – miło, że mi o tym powiedział. Nie mam zbyt wielu zdjęć, trudno. Myślę, że nie są one najważniejsze. Tak wiele osób go poznało. Jedynie towarzystwo nam się nie udało. Byliśmy skazani na siebie – nie twierdzę, że to źle, bo bardzo lubimy swoje towarzystwo, ale wiadomo, że fajnie by było porozmawiać przez całą noc z kimś jeszcze. Ja co chwilę spotykałam kogoś z kim zamieniłam kilka słów, ale on nie miał tam nikogo oprócz mnie. Tak dawno go nie widziałam, że zdałam sobie sprawę, że nie jest już taki nadludzki, jak kiedyś. Bardzo się zmieniłam na przestrzeni tych kilku miesięcy. Spotykam się również z kimś innym. Jednak zmieniło się również moje podejście do życia. Nie jestem już taka jaka byłam rok temu… Walczę z moimi słabościami cały czas i mam nadzieję, że wygram tę walkę.
Mam nadzieję, że on również to zauważył.
Był u mnie przez jakiś czas przed studniówką. Rozmawialiśmy, przytulał się do mojego miśka. Ciekawe czy nadal jest między nami ta więź, która była wtedy.
Powiedział, że jestem dla niego wartościową osobą i że wydaje mu się, że jestem bardziej dojrzała od niektórych koleżanek z jego uczelni. To było bardzo miłe.
Gdy opisywał mój „niesamowity taniec”,  powiedziałam, że tańczę tak, kiedy mam dla kogo. Wtedy naprawdę się staram i chcę wypaść jak najlepiej, kiedy mi zależy.
Fajnie, że był u mnie w domu.
Już nie jest tak, jak było kiedyś.
Co prawda miałam łzy w oczach momentami, ale to nic poważnego. Same szybko wysychały.
Myślę, że zapamiętam ten wieczór i noc do końca życia. Na pewno!

Wniosek ze studniówki jeden: żeby się dobrze bawić, trzeba mieć dobre towarzystwo. Na wczorajszej imprezie sami je sobie zapewnialiśmy. Robiłam mu herbatkę, kawkę. W tańcu robił bardzo dziwne miny, hehe.
Ja czułam się swobodnie, już się nie stresowałam niczym.

Stwierdził, że pewnych rzeczy nie mówi, ani nie robi, bo jestem u niego pod ochroną. Nie każdy ponoć taką ochronę ma u niego zapewnioną.

” I każdy oddech, który na mrozie krzepnie,
przypomina, że jesteś,
że znów odszedłeś ode mnie…

I ocean jest niezmierzony, bez żadnego brzegu…
czuję się cudownie wolna,
nie kocham nikogo i niczego. „