Kolejny miesiąc upłynął nieubłaganie. Matura jeszcze o krok bliżej.
Póki co próbuję się zebrać w sobie i zacząć robić coś jeszcze bardziej intensywnie, w ramach przygotowania do niej. Dwa razy w tygodniu chodzę na dodatkowy język polski.
Myślę, że super się złożyło, ponieważ w zeszłym semestrze nie robiliśmy praktycznie nic w tym kierunku. Oczywiście nie mam na myśli wiedzy ogólnej, którą zgłębiamy na sześciu polskich tygodniowo, ale samo przygotowanie do egzaminu. Chcę zdawać polski rozszerzony, więc przydałaby się umiejętność dobrego pisania i interpretowania utworów.
Raz zajęcia mam u siebie w szkole, raz u Natalii, ponieważ jej nauczycielka zgodziła się żebym również na nie chodziła. Początki zawsze są trudne, ale żeby coś osiągnąć trzeba być pilnym i wytrwałym. Mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie ta matura.
Biologia nieco ustała. Nie miałam dodatkowych zajęć, nie uporządkowałam też całego materiału, dlatego ostatnimi czasy nie poświęcałam jej za dużo uwagi.
Trzeba to zmienić co najmniej jedną godziną dziennie!
Ostatnio z próbnej rozszerzonej uzyskałam 45%, co mnie średnio satysfakcjonuje.
Mam nadzieję, że na właściwej pójdzie mi zdecydowanie lepiej.

Wiecie co się zmieniło?
Psychologia i stopień w jakim mi na niej zależy.
Oczywiście nadal zależy mi na tym kierunku i byłabym szczęśliwa jeżeli udałoby mi się na nią dostać, ale wiem już, że nie jest to moja jedyna nadzieja. Myślę, że jakiś bardziej przyszłościowy kierunek również by mnie zadowolił. Przecież wiadomo, że pomimo tego nie zrezygnuję ze swoich zainteresowań, a będę mogła je kontynuować po uczelni.

Potrzebuję pracy i pieniędzy.
Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć po maturze.

Za tydzień mam… studniówkę!
Miałam dylemat kogo na nią zaprosić. Może nie dylemat, bo zawsze wiedziałam z kim chciałabym na nią iść i udało się! Ta osoba już mi kilka razy wspominała, że ze mną pójdzie, ale było to coś bardziej na zasadzie żartów. A może potęga sugestii?
Jednak zawsze o tym marzyłam.
Spędzę z tą osobą całą noc, czy to nie cudowne?
Druga osoba była nieco zawiedziona, było to po niej widać. Jednak czym jest nasza znajomość? Ile by jeszcze potrwała?
Czym jest ta znajomość w porównaniu do całego mojego życia?
Zależy mi na nim, ale ten pierwszy jest mi bliższy. Bardziej mnie rozumie, tylko przy nim jestem sobą. On umiał otworzyć mi oczy. Mało kto potrafi się zrozumieć tak, jak robimy to my.
Te telefony…
Ten niesamowity głos, ciągły śmiech.
A studniówka jest tylko raz w życiu.
Czemu więc miałabym iść z kimś, kto jest tak bardzo niepewny w moim życiu?
Kto nie sprawia, że czuję się bardzo ważna.
Kto nie daje mi tego ciepła, jakiego oczekuję.
Zależy mi, ale… chyba za bardzo się różnimy.
Nie chcę żeby się to zakończyło, zaraz postudniówce, ale tamten jest dla mnie kimś więcej niż ktokolwiek inny.