Jest mi czasem ciężko, ale nie tracę wiary. Staram się wychodzić na prostą. Najgorzej jest jednak w sprawach związanych z myślami: poczuciem szczęścia, tęsknotą i bliskością. Coś mi mówi, że trzeba zakończyć ten etap życia, wykreślić z niego pewnego człowieka. Nie! Nie wykreślać go całkowicie. Myślę, że dużo mu zawdzięczam i nie mogłabym tak po prostu wyrzec się tego. Na zawsze zostanie w kartach mojej historii, w pewniej części mojego serca. Nie zostanie jednak w moim życiu na zawsze. Zbyt dużo kosztują mnie myśli o nim. Nasza relacja nie jest prosta. Nie jest monotonna. W niej ciągle wrze, co chwilę się coś zmienia. Nie jest łatwa. Cieszę się, że mogę doświadczać tak wielu różnych emocji, jednak zdarzają się również chwile w których pragnę pewnej stabilizacji. Kiedy chciałabym kogoś, kto nie będzie wstydził się swoich uczuć, kiedy tak na prawdę poczuję, że jestem dla kogoś ważna…
Pora wykorzystać dobrze ten nadchodzący czas. Trzeba się przygotować do matury na najwyższym poziomie. Nie wierzę, że te kilka miesięcy minęło tak szybko, jak nigdy. Zawsze z utęsknieniem wyczekiwałam przerwy świątecznej, wolnego. Teraz wiem, że im szybciej to nadejdzie, tym szybciej czeka odpowiedzialność, egzaminy, studia. A nie czuję się w ogóle do tego przygotowana.
Wiem, że uda mi się zdać matematykę, teraz nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
Tak więc zależy mi na wysokich wynikach z biologii i polskiego (na poziomie rozszerzonym).

Pragnę poradzić sobie również z tymi zmiennymi nastrojami, bo uważam, że to nie do końca w porządku. Chcę być szczęśliwa. Pragnę by moje myśli szły w dobrym kierunku. Nie chcę za bardzo rozdrabniać się z każdym szczegółem, przez co rujnuje się mój nastrój jako całość.
Chcę być silna, poradzić sobie z tęsknotą, dać sobie radę bez pewnych ważnych dla mnie ludzi.
Dzięki nim zrozumiałam jak ważny jest dla mnie teraz rozwój osobisty. Chcę udoskonalać to jaka jestem, pragnę być jeszcze lepsza.

Ludzie których widuję na co dzień nie mają żadnych wymagań wobec siebie, nie stawiają mi poprzeczek, wręcz nie dosięgają do tych wszystkich ważnych dla mnie aspektów. Są na szczęście ludzie, którzy zamiast blokować ten wzrost mojego JA, pokazują mi jak wiele jeszcze mogę się nauczyć. Są niejako moim motorem, popychają mnie do przodu. Dzięki nim widzę co znaczy być na prawdę wartościowym człowiekiem, który ma wymagania wobec innych, nie skupia się jedynie na rzeczach prostych i błahych. Człowiekiem, który jest wszechstronnie wykształcony, posiada pasje, zainteresowania, marzenia. Dąży do czegoś w życiu, nie poddaje się i z całych sił stara się to osiągnąć. Tak! Myślę, że wiem w którą stronę chcę teraz podążać, za kim.
Niestety wobec większości ludzi z którymi spotykam się na co dzień muszę maskować to jaka jestem na prawdę. Nie mogę się w pełni otworzyć, pokazać jaka jestem. Oni nie rozumieją tego co czuję, nie umieją ze mną rozmawiać o rzeczach dla mnie ważnych – tych bardziej abstrakcyjnych. Z nimi pozostaję twardo na ziemi, wśród prostych, ziemskich spraw, o których domyślnie nie muszę rozmawiać z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia i rozumieją to co czuję. Nawet jeżeli nie dotyczy to uczuć, są to inne rzeczy, które warto poznać i zasmakować w życiu. Dzięki temu chcę być po trochę dobra w każdej dziedzinie. Nawet jeżeli nie szczególnie mnie ona interesuje, to myślę, że trzeba mieć pewną wiedzę, chociaż teoretyczną. Trzeba mieć szerokie horyzonty, być ciekawym i z każdym znaleźć wspólny język.

Dziękuję tym „głębszym” , że pomagają mi tworzyć moją rzeczywistość :)