Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 11.2011

    To Twoja decyzja

    1

    Zadziwiające jak wielki mam wpływ na to czy płaczę, czy się śmieję. To ja kieruję swoimi myślami i panuję nad nastrojem. Czuję się niemalże jak Pani swojego życia. Jednak często zapominam o tym i niepotrzebnie się dołuję, zamiast odszukiwać w życiu tego co najlepsze i odnaleźć się w sytuacji z pozoru przegranej. Wszystko zależy od moich myśli.

    I ludzie którzy są na mojej drodze również stają na niej niejako z mojej woli. Dlatego, że ja im pozwalam na niej stawać, nie odpycham ich po kolei. Wybieram tych najbardziej pożądanych przez mój charakter i tych dzięki którym mogę stawać się osobą, którą chcę zostać.

    Również sama wchodzę na drogę tych, na których mi najbardziej zależy. Pojawiam się na niej i staram się podążać obok nich, bo pragnę by stali się częścią mojego życia. Bym mogła dzielić się z nimi swoimi bieżącymi sprawami, rozwijać się i pomagać im, kiedy będzie im potrzeba czyjaś pomoc. Również kiedy nie umieją o nią poprosić.

    Ludzie mają duży wpływ na osoby z którymi przebywają. Nawet jeżeli często wypierają się, że się nie zmienią pod czyimś wpływem, to z czasem i tak pewne rzeczy robią już inaczej niż wcześniej, zmieniają częściowo swoje myślenie, czerpią od drugiej osoby pewne wzorce zachowań. I dzieje się tak również odwrotnie. My również mamy wpływ na drugiego człowieka. Nawet wtedy jeżeli gołym okiem wydaje nam się, że niewiele jesteśmy w stanie zrobić w jego sprawie, to przy systematycznych rozmowach po kryjomu oddziałujemy na część jego wnętrza i zmieniamy ją.

    Ludzie nas otaczający mają wpływ na to w jaki nastrój jesteśmy wprawiani każdego dnia. Czy jesteśmy radośni, smutni, podenerwowani czy wyluzowani. Dlatego tak ważne jest by spotykać się i rozmawiać z ludźmi, którzy rzeczywiście zachowują się tak byśmy nie robili niczego wbrew sobie. By pomagali nam wydobyć  z naszych wnętrz to co jest w nas najpiękniejsze, a nie na siłę zmieniali to jak się czujemy i przekonywali nas do swojego sposobu bycia, z którym nie mamy za wiele wspólnego…

    Nie mówię tu już nawet o tym jak zostaliśmy wychowani, o zdarzeniach z przeszłości i tego czego nauczono nas w dzieciństwie. Nasze rozmaite temperamenty pozwalają nam przeróżne zachowania, często od siebie odbiegające. Jednak teraz to my stoimy za sterem własnej łodzi, zwanej życiem. Nie możemy tylko brać tego co przynosi nam los, musimy działać, by wydobywać z życia to co najpiękniejsze! Robić to czego my pragniemy, spotykać się z ludźmi z którymi chcemy porozmawiać. Nie możemy iść na łatwiznę i przebywać w otoczeniu, które nie do końca nam odpowiada, ale pozostajemy w nim czując się na nie zdani, ze względu na własną samotność. Nie! Wtedy lepiej już pozostać samemu z własnymi myślami, niż zgadzać się na oddziaływanie ludzi, którzy jedynie wpływają na nas w niekorzystny sposób. Własne towarzystwo pozwala nam na swojego rodzaju stagnację. Dzięki temu możemy się sobą trochę „zaopiekować”, przemyśleć pewne sprawy, dojść często do zupełnie nowych wniosków. Jednak jak wiadomo na dłuższą metę nie jest to rzeczą korzystną. Jako ludzie musimy przebywać wśród innych, nie możemy się izolować od otoczenia, chyba, że rzeczywiście taka opcja jest dla nas najkorzystniejsza, ze względu na poziom naszego otoczenia i poglądów zupełnie odmiennych. Sądzę również, że musimy czasem porozmawiać z ludźmi, którzy bardzo się od nas różnią, nawet wtedy jeżeli nasze poglądy są z zupełnie różnych światów. Musimy zobaczyć jak inni widzą świat, w jakich barwach go dostrzegają i czy rzeczywiście nasze spojrzenie jest jedynym takim wspaniałym i oczywistym. Tacy ludzie pokazują nam różnice, które nas od nich oddalają, ale są po to byśmy nie zamykali się jedynie w swoich poglądach, mogli zaakceptować ludzi o odmiennych pragnieniach i zachowaniach. A czasem nawet znaleźli dla siebie nieco korzystniejszy kawałek świata, za którym chcemy podążać.

    Między nami MUR

    1

    Tak. To jest jeden z momentów w których chcę coś napisać. Właściwie to myślałam o tym już w szkole, pragnęłam jak najszybciej wrócić do domu, napić się ciepłej herbaty i włączyć laptopa. Tak nagle zabrakło mi sklejania swoich myśli. Zapragnęłam w końcu stworzyć wypracowanie do którego mogłabym przelać to co na prawdę czuję. Od urodzin nie prowadzę już pamiętnika. Wiele rzeczy się zmieniło. Gdy przypominam sobie co czułam w tamtym roku, wydaje mi się, że nagle stałam się wolna. Tak wiele przeszłam wewnętrznie, tak bardzo się nacierpiałam, że teraz to co czuję to pewnego rodzaju ulgę. Nie uwierzę już Jemu na zawołanie, nie będę brała Jego słów za coś pewnego. Nie, nie będę dalej naiwna. Dzięki temu wszystkiemu co było miałam podobno stać się silniejsza. Miałam cierpieć i nauczyć się trochę lekcji życia. Dostałam ją. Boleśniejszej nie mogłam sobie wyobrazić. Pomiędzy nami wytworzyła się teraz taka wielka bariera. Kiedy mówisz mi coś słodkiego do słuchawki telefonu, ja zachowuję powstałą osłonkę, nie chcę jej łamać. Moje serce się cieszy, ja również uśmiecham się od ucha do ucha, ale później to uczucie mija. Nie ma już tej dawnej nadziei w moim sercu. Nie ma tego naiwnego sposobu myślenia. Wiem, że już nigdy nie będę taka jak byłam wtedy. Przez Ciebie nie będę umiała. Już żaden face nie wzbudzi we mnie podobnych odczuć. Nie będę tak bardzo oszołomiona Tobą, Twoim sposobem bycia, Twoim życiem. Nie będę taka wrażliwa na Ciebie, bezbronna i mała. Wiem, że to wszystko we mnie zniszczyłeś! Nawet jeżeli pozornie będę w Twoich ramionach, to zatrzymam się na pograniczu wytworzonej przez nas więzi. Nie będę chciała przełamać dzielących nas barier. Nie będę już tak bardzo ryzykować. Nie chcę umrzeć po raz kolejny…

    Nawet gdy cieszę się słysząc Twój głos, to uwielbienie po chwili mija. Wiem jak bardzo jest odległe i jak niewarte zachwycania się nim. Jak wielki ból za sobą niesie, jak bardzo może mnie zabić. Dlatego uważam. Nie zniszczę tego co stworzył mój strach, mój ból i moja śmierć.