Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 9.2011

    Rzeczy których nigdy nie kupimy

    0

    Wrzesień…
    Za jedenaście dni wielki dzień w moim życiu – czas wkroczenia w świat dorosłości.
    Nie wiem czemu, ale czuję, że będzie to dla mnie wyjątkowy dzień, już teraz oczekiwany. Większość moich znajomych nieszczególnie przejmowało się, gdy ów dzień nachodził. Był to dla nich dzień jak każdy inny. Fakt – dzień urodzin, ale miałam wrażenie, że takich jak wszystkie pozostałe… Istnieje jeszcze możliwość tego, że nie słyszę wewnętrznego głosu ludzi. Co więcej, dziwne gdybym go słyszała, ale może oni czują to wszystko co ja, ale nie dzieląc się tym ze światem, a jedynie czując w obrębie swojej duszy?
    Doskonale wiem co czuję, czuję ekscytację, jakiś przełom… Odebranie dowodu będzie wiązało się z pewną odpowiedzialnością – za siebie, za swoje czyny. Będę miała więcej praw niż teraz, jako siedemnastolatka. Nie będę musiała dłużej przejmować się i zadawać sobie wciąż pytania – „czy mnie wpuszczą?”, „czy mi sprzedadzą?”. To będzie w pewnym sensie ulga, dodatkowy przywilej od życia, ale wiem, że również wzięcie na siebie stuprocentowej odpowiedzialności za nie. Często bywa tak, że emocje przed jakimś zdarzeniem są znacznie silniejsze niż w trakcie niego samego. W wielu przypadkach „przeliczamy się”. Jesteśmy pewni, że to będzie coś niezwykłego, niesamowitego, a my będziemy odczuwać coś bardzo intensywnie, każdą częścią swojego ciała. Gdy jest to coś dobrego – będziemy chodzić z uśmiechem na twarzy, podskakując przy każdym kroku naprzód. I wręcz odwrotnie – gdy to coś złego – będziemy maksymalnie załamani, nasze życie straci sens, nie wyjdziemy z tego dołka. A jednak, jak można było się już wiele razy przekonać, nasze przypuszczenia nie sprawdzają się. Zazwyczaj życie nas zaskakuje i jest zupełnie inaczej.
    Jednak zobaczymy czy i tym razem będzie podobnie. W po urodzinowej notce, bo nie sądzę, żebym napisała coś wcześniej.

    Jeżdżę na dodatkową biologię, prawdopodobnie będę mieć nadal korki z matematyki. Liczyłam jeszcze na jakieś zajęcia, ale okazało się inaczej niż sądziłam. Wygrały pieniądze. [?!] Jak ja tego nienawidzę! Kiedy to właśnie one – z pozoru niewiele warte potrafią decydować o „robić czy nie robić”. To przez nie nie jesteśmy w stanie dosięgnąć często naszych pragnień. Nie sądzę, że nie możemy być przez nie szczęśliwi – oczywiście, że możemy! Jednak mam żal do tego, że bez nich nie mogę się rozwijać bardziej niż bym chciała. Nie mogę zapisać się na dodatkowy angielski, ani też na taniec nowoczesny jak chciałam… Jednak i tak się cieszę, że pozostanie mi teatr, matematyka i biologia. Sądzę też, że miałabym o wiele prostsze życie mając więcej pieniędzy – nie musiałabym się tak bardzo nimi przejmować. Mogłabym więcej czasu spędzać wtedy z osobą którą tak bardzo kocham, a ona musi zawalać w tak młodym wieku na dwa etaty tylko po to, żebyśmy mogli normalnie żyć…
    Nie chodzi o to, że żyje nam się źle, bo tak nie jest. Jednak myślę, że nie żyje nam się „swobodnie”. Często rzeczy materialne pomagają ludziom w dowartościowaniu siebie. Ukrywają pod nimi jego wady, maskują wygląd za którym nie przepadają, używa też mnóstwa kosmetyków. Ja tak nie mam, ale chciałabym nie bać się tak bardzo przyszłości. Tego, że jak nie dostanę się na dobre studia, to nie osiągnę więcej niż mam teraz, nie będę mogła inaczej żyć… Tego, że nie pomogę wtedy rodzinie, nie będzie mogła w końcu odetchnąć z ulgą! Większość z tych którzy pieniądze mają nie potrafią ich wykorzystać – tak sądzę. Chodzi mi o to, że często wykorzystują je na przyjemności, a nie na własny rozwój. Ja na przykład chciałabym chodzić na wiele interesujących zajęć, doskonalić siebie, zwiedzać, a nie tylko prezentować się w markowych ciuchach. Wiem, że mam wielkie ambicje, wiele bym chciała osiągnąć i chociaż często postępuję inaczej – rozleniwiam się, przestaję na tym co mam, to przychodzi taki czas, kiedy daję z siebie wszystko, snuję plany, tworzę marzenia i wierzę, że kiedyś osiągnę wszystko czego pragnę.
    Nie ukrywam, że byłabym szczęśliwsza będąc osobą bogatszą, nie tylko w wiedzę o życiu, ale również i pieniądze. Miałabym wtedy swobodę i prostą drogę do wielu rzeczy.
    Jednak dzięki temu, że jest inaczej teraz, będę bardziej szczęśliwa, kiedy się to zmieni w przyszłości. Będę mogła odetchnąć, znając sytuację z przeszłości a obecną… Będę mogła bardziej to docenić. Wierzę, że mi się uda. Nie ma co udawać, że to nie pomoże w szczęściu. Nie twierdzę również, że teraz nie umiem być szczęśliwa, bo jestem! Po każdym spotkaniu z kimś dla mnie ważnym, kiedy robię coś co kocham, kiedy snuję plany o przyszłości.
    Kiedy kogoś kocham…
    Chociaż nie mam pewności, że w przyszłości będziemy razem…
    Ale podobno dobrze, że mam wysokie wymagania.
    Cóż… Pomarzyć zawsze można. To jeden ze skarbów, które możemy mieć za darmo!
    Tak samo jak nie kupimy sobie przyjaciół, rodziny, pasji, wiedzy, pięknych wspomnień, wrażeń zmysłowych, inteligencji, talentu, osobowości, uczuć ani miłości.

    Nadal czekam na Ciebie

    Ostatni rok edukacji szkolnej

    1

    I po raz kolejny czas uciekał mi jak przez palce… Wydawało się, że jest go jeszcze tak wiele, że do końca wakacji będzie się dłużył, a tu niespodzianka!
    Nie były to idealne wakacje, ale na swój sposób spędzone w sposób dobry, po których pozostaną już tylko wspomnienia…
    Oczywiście jednym z najmilszych i najbardziej wyczekiwanym akcentem był pobyt we Włoszech, o którym było już w poprzedniej notce. Kolejne tygodnie po powrocie spędziłam w mieście. Niewiele było dni w których pozostawałam na cały dzień w domu, aczkolwiek zdarzały się takie, ze względu na niesprzyjającą w tym roku pogodę. Większość czasu jednak spędzałam poza domem spotykając się z rozmaitymi ludźmi, którzy zarażali mnie optymizmem i z którymi mogłam miło spędzić czas, spacerując po mieście, lub w inny sposób. Zdarzyły się również całonocne wojaże z Sylwią F. i Klaudią – spotkanie z policją ^^ . Oprócz tego to czytałam książki, słuchałam muzyki i odpoczywałam po męczącym roku. Będąc w Bieszczadach bardzo często przepisywałam biologię, co nie co się przy tym ucząc, również czytałam i spędzałam czas głównie na odpoczynku lub z kuzynką w mieście. Pod koniec sierpnia miałam nieco więcej atrakcji gdyż przyjechała moja mama z rodzeństwem. Przejechaliśmy się wyciągiem narciarskim, saneczkami, jeździłam również na motorze ;). Nie będę streszczać wszystkiego co robiłam przez wakacje, bo zajęło by to bardzo dużo czasu i z pewnością nie byłoby rzeczą najciekawszą.
    Jak zwykle wróciłam z głową pomysłów, planów i chęci zmian, chociaż tym razem były to głównie zmiany zewnętrzne.
    Znowu czuję się inną osobą niż byłam przed wakacjami. Zawarłam kilka nowych znajomości podczas pobytu w Bochni na imprezie u A, gdzie poznałam jego wielu kolegów i czułam się całkiem dobrze, może z wyjątkiem początku imprezy. Było dosyć zabawnie momentami ;).
    Podczas ostatniego spotkania z A, pod koniec lipca, dostałam od niego białą różę…
    Jednak wiem, że myliłam się bardzo co do niego. Zupełnie inaczej sobie go wyobrażałam wcześniej, nie znając go. Nie umiem stwierdzić czy pomyliłam się na jego niekorzyść, czy wręcz odwrotnie, ale wiem teraz jak bardzo się od siebie różnimy.

    Pewnego wieczoru rozmawiałam z Nim. Raz było to podczas mojego pobytu w Bochni, kiedy to on zadzwonił rano po imprezie, drugi raz to ja zadzwoniłam do Niego pod wpływem chwili. Była to bardzo przyjemna rozmowa, podczas której uśmiech nie schodził z mojej twarzy. O czym rozmawialiśmy? Ciiii :P

    I znowu powrót do rzeczywistości szkolnej. Pocieszające jest to, że mamy teraz znacznie mniej lekcji niż w pozostałych dwóch klasach mieliśmy, ale jest to klasa maturalna… Trzeba się wziąć ostro do pracy, zastanowić, które zajęcia będą najodpowiedniejsze i czy rzeczywiście starczy mi na nie czasu.