Mam już za sobą dwa tygodnie prawdziwego szczęścia. Szczęścia, które mogę stwierdzić, wzięło się znikąd. Po obejrzeniu „Sekretu” można powiedzieć, że od razu próbowałam wcielić go w swoje życie. Nie jest to ciężkie zadanie, kiedy jest się osobą pogodną, z poczuciem humoru, która pragnie dążyć do szczęścia. Trzeba jednak odrzucić niepotrzebne troski na bok, zapomnieć o problemach, oddać się zupełnie spontanicznym zachowaniom, na które nie każdego stać.
Koniec już ze stresem związanym z nauką – oceny wystawione. Nie mam żadnego dopuszczającego z czego się bardzo cieszę. W poniedziałek udało mi się napisać matematykę. Wprawdzie uczyłam się dosyć dużo, ale i tak dostałam zadania z innego działu. Dopiero przy drugim podejściu udało mi się zrobić poprawnie całe zadanie. Jaka była moja radość później.
Obecnie jestem w szkole z inną klasą, bo nasza pojechała na Ukrainę. Razem z paroma osobami chodzimy do szkoły, chociaż na lekcjach nie robimy praktycznie nic. To tak dla utrzymania przywilejów w przyszłym roku. Chodzimy z Krisem codziennie do MCD na kawę i wygłupiamy się na przerwach oraz lekcjach. Już się nie mogę doczekać jak wróci nasza klasa. Wprawdzie nie byłam z nią jakoś zżyta, ale brakuje mi Agi A. i Angeli. Do tego widzę, że w tej klasie panuje zupełnie inna atmosfera niż ta do której jestem przyzwyczajona na co dzień i siłą rzeczy jakoś mi jej tak po prostu brak… Ostatnio byłam po szkole na rynku, gdzie spotkałam M. właśnie z nowej klasy, z którym kiedyś znaliśmy się nieco bliżej. Cieszę się, że mamy teraz taki kontakt, a nie udajemy nieznajomych, czy olewamy się zupełnie…

Angela poznała jakiś czas temu Ł. Właściwie spotkałam go przez przypadek na rowerze, jak czekałam na nią. Wczoraj z kolei spotkałam go jadąc rano do szkoły, na przejściu dla pieszych. Cóż za zbiegi okoliczności.
Relacja pomiędzy mną a nim, jest na bardzo dziwnym poziomie. Czuję się trochę jakbym miała chłopaka, ale sama już nie wiem czy tego chcę. Raczej on nie jest tym na którego czekam. Za często podnosi mi ciśnienie, za często dochodzi do różnych nieporozumień. Myślę, że po prostu brakuje mi bliskości, a on jest mi ją w stanie zapewnić. Poza tym wie jak wygląda nasza relacja i że raczej nie będzie tak jak on by chciał do końca.
Tydzień temu dostałam e-maila od J. z jego zdjęciami. Na wszystkich był tak uroczo uśmiechnięty, że aż sama śmiałam się do komputera – do Niego przez kilkanaście minut.
Ostatnio mój optymizm nieco się osłabił. Czy jest to wywołane wyjazdem klasy, tym, że brakuje mi kilku osób? Że nie zawsze mam się z kim spotkać i nie często obecnie to następuje?
Wczoraj Nata miała dwudzieste urodziny. Babcia zrobiła jej poziomkowy tort, siedziałyśmy u niej chwilę i gadałyśmy. Jutro wybieramy się na miasto z drugą Natalią i Angeliką (koleżanką Naty). Jutro również dostanie ode mnie prezent. Mam nadzieję, że jeden jego element pomoże jej w odnalezieniu właściwego podejścia do życia i zrozumienia kilku mechanizmów nim kierujących.

Co jeszcze dzieje się na przestrzeni ostatnich tygodni?
Otóż pracuję praktycznie co tydzień.
Co mnie czeka jeszcze? Osiemnastka Agi z którą jedziemy do Włoch – idę na nią jako osoba towarzysząca Angeliki. Mam w planie jeszcze spotkanie się z Anią F, Juską, kilka spotkań z Łukaszem, mam nadzieję, że z Ulą, na pewno kilka kolejnych z Angeliką i oczywiście z Natką.
Czasami tylko myśl o przyszłości nie pozwala mi myśleć negatywnie.
O tym, że to ja kieruję tym życiem i że „Myśli stają się rzeczami”, więc należy uważać na to o czym się myśli, by nie urzeczywistnić tego co niewłaściwe.

Mam nadzieję, że powróci do mnie niedługo podobna dawka optymizmu jak ostatnio.
Jeszcze zaplusowałam u dyrektorki wolontariatem, aż sama byłam zdziwiona jej pozytywną reakcją. 

Za 3 tygodnie wyjazd do Włoch.

Do szczęścia potrzebna mi obecnie orchidea ;D – to taka bardziej optymistyczna wersja, której jest się dobrze trzymać,
Chociaż podobno nie należy myśleć o tym czego się nie ma, tylko właśnie o tym co się już posiada.
Kolejna złota myśl, którą przekazał mi J. to ta, że nieszczęśliwi dużo kupują.
Ludzie szczęśliwi nie potrzebują tak wielu rzeczy materialnych. Niby prosta oczywistość, a jednak tak wiele wyjaśnia.

Dobranoc :)