Tak wiele się wydarzyło.
Wiem, być może często używam tego sformułowania, jednak jest ono najwłaściwszym jakiego mogłabym użyć. Ten tydzień, jak i poprzedni były bardzo stresujące dla mnie. Nie tylko ze względu na szkołę – trzeba było doprowadzić do ładu wszystkie oceny, co myślę, wyszło mi najkorzystniej z możliwych opcji. Co jeszcze mnie spotkało przez ostatnie tygodnie? Miałam dwa występu w MDKu. Pierwszy z nich oglądały moje koleżanki (Nata, Anka, Angelika i Ania F.). Nie przeczę, że byłam tego dnia zestresowana i nie do końca jestem zadowolona z siebie na tamtym występie. Inni mówili jednak, że dobrze się spisałam i nie powinnam narzekać, jednak… ;) Wczoraj odbyła się kolejna prezentacja Czechowa, na której nie było praktycznie nikogo kogo znałam bliżej. Jestem bardzo zadowolona z dnia wczorajszego. Po raz kolejny spadły nam widelce z Dorotą ^^ , chociaż może to nie zepsuło tak bardzo efektu. Cała grupa spisała się na medal ;) ! Borys i dziewczyny z grupy równoległej mówili mi, że mam świetną dykcję, najlepszą ze wszystkich. Byłam w szoku, ponieważ już kilka razy wcześniej to słyszałam. Wiedziałam, że mówię wyraźnie i nie ma problemu ze zrozumieniem mnie, jednak czy jest w moim głosie coś jeszcze bardziej niezwykłego? ;) Ucieszyłam się z komplementu. Podczas przebierania się w garderobie została opluta przez Olafa, przez gigantyczną ilość wody, którą chciał rozpryskać na stojące obok drzwi. Pech chciał, że akurat ja musiałam tam wtedy stanąć xD. Miałam mokrą koszulkę, spodnie, włosy, a do tego wszystkie rzeczy na zmianę leżące obok i torbę, jednak było zabawnie stać w garderobie pośród całej grupy i zwijać się ze śmiechu ;D.
Wczorajszy dzień był przełomem. Wcześniej robiłam do późnej nocy prezentacje by otrzymać wyższe oceny końcowe, co nie co się uczyłam do sprawdzianów, kartkówek, czytałam streszczenie… Dużo rzeczy skumulowało się w pewnym momencie. Poprawiłam matmę na -4 ! :D Bałam się, że mam zagrożenie, ale jak się później okazało, nie miałam go nawet bez tej czwórki. Cieszę się, chociaż wiedziałam, że poprawa sprawdzianu poszła mi bardzo dobrze, jak na ten przedmiot. Oprócz mnie pisało ją prawie 25 osób, które również dostały wcześniej jedynki.
Dokładnie w zeszłą sobotę byłam w Katowicach na Juwenaliach. Grał Czesław Mozil, który obecnie leci na komputerze. Zawieźli nas tam rodzice Angeli, po którą później przyjechali od znajomych. Ja natomiast spotkałam się przez 23 z J. tak, właśnie z nim. Przyjechał po mnie… Siedzieliśmy w ciemnym aucie, rozmawialiśmy. Później odwiózł mnie na pociąg, który miał być o 23:33. Co się okazało przy kasie? Że nie ma takiego pociągu! ^^ Może nie do końca, że nie ma, tylko, że o tej godzinie wyjeżdża on dopiero, a w Katowicach jest o 01:56. Został więc ze mną te 2,5 godziny, po czym przez okno przedziału po raz ostatni dotknęłam jego dłoni i chwilę później zniknął wraz ze zmieniającym się krajobrazem za oknem…
Jak było? Nie chcę opisywać tego wszystkiego, bo jak już wspominałam kilkakrotnie – męczy mnie to bardzo. Powiem tylko, że było wspaniale, cudownie. Uwielbiam rozmowy z nim, są takie prawdziwe, życiowe, czuję, że słucham się nawzajem i wiem, że wiele mogłabym się od niego nauczyć.
Nie lubię jednak dnia po przyjeździe. Był zbyt dużym „szokiem termicznym”.
J. zrobił mi listę filmów i książek, które muszę obejrzeć i przeczytać. Może wtedy zyskam szczęście? ;)
Wczoraj obejrzałam jeden z tych filmów – pożyczyła mi go Angela. „Sekret”. Jest niesamowity. O prawie przyciągania. Czy myśli kierują naszym życiem, naszymi doznaniami. Czy za pomocą myśli to właśnie my przyciągamy do siebie pewnych ludzi, spychamy nieszczęścia i otrzymujemy szczęście?
Chcę zacząć właśnie tak żyć !
Zrobię wszystko by być szczęśliwa, a wczorajszy dzień i moje samopoczucie jest pierwszym dowodem na to, że właśnie ta teoria może być właściwa.
Nie ma tu miejsca dla sceptyków.
Bo…

Jesteś Michałem Aniołem swojego życia,

a Dawid którego rzeźbisz to Ty!

 

J. mówił mi to samo – że mój los jest TYLKO w moich rękach, ja mam nad nim władzę, nikt inny. Nikomu tak bardzo nie zależy na moim szczęściu i nikt nie jest w stanie pokierować moim życiem, tak jak ja sama mogę to uczynić. Jest może pięć osób, którym zależy na moim szczęściu tak naprawdę.

Miłego dnia/tygodnia/miesiąca ;)