Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 4.2011

    Dni szczęścia

    1

    Ostatnie dni mogę zaliczyć do na prawdę rewelacyjnych. Czasem trzeba pomagać szczęściu, również samemu angażując się w różne przedsięwzięcia, spotkania.
    We wtorek rano dostałam smsa od Ł. że chciałby po mnie wpaść pod szkołę. Wyszło jednak tak, że zwolnili nas wcześniej z wfu i spotkałam się z nim dopiero trochę dalej. Przyjechał na swoim rowerze, który uwielbia. Siedzieliśmy chwilę na osiedlu, gadaliśmy, później nawet zobaczył moją rodzinę… Następnie udałam się od razu na zajęcia, gdzie mieliśmy jedną z ostatnich prób przed nagraniem. Następnie stamtąd pobiegłam od razu na przystanek, by zobaczyć się z J. Cóż mogę napisać o tym spotkaniu. widzieliśmy się jedynie godzinę, ale było wspaniale, cudownie, czarująco… Jak zwykle chciał mnie czarować, ale stworzyłam w sobie pewnego rodzaju blokadę, przez którą nie reaguję już tak emocjonalnie. Stałam się silniejsza przez te kilka miesięcy. Uodporniłam się na niego. Nie będę opisywać o czym rozmawialiśmy, bo to zbyt trudne. My oboje wiemy. Najbardziej paradoksalnie podobało mi się spotkanie. Gdy mieliśmy jeszcze minutę (nie chciałam odprowadzić go do samego busa) stanęliśmy i powiedział, że teraz możemy się przez minutę patrzeć w swoje oczy. Powiedział, że uwielbia ten moment, gdy są takie szklane, a ja, że w sumie nie płaczę… jeszcze. Rozmawialiśmy o mojej wrażliwości. Po czym czułam, że powinniśmy się już pożegnać, żeby później nie uciekł bez żadnego słowa, spóźniony… Uśmiechaliśmy się do siebie, trochę bardziej zbliżyliśmy. Każde z nas czekało na ruch tego drugiego… Aż w końcu… :) przytuliłam go, a on podniósł mnie do góry i zaczął kręcić w okół siebie. Zakręcił mną i moim światem.
    Nie złamałam w sobie tego dystansu, przynajmniej od strony mojego myślenia, nie zmieniło się za dużo. Byłam szczęśliwa i pewna siebie. Czułam w sobie tę siłę. Tak wiele dało mi to spotkanie. Nie można go porównywać ze spotkaniem z kimkolwiek innym.
    Jeszcze przypominałam sobie mimowolnie przez kilka kolejnych dni jego słowa ” jak się z kimś całuje, to znaczy, że kocha się tę osobę… „

    W piątek wybrałam się z Angelą na dwie godziny do Parku Wodnego, bo jej tata miał wejściówki. Tego samego dnia wieczorem byłam jeszcze z Natą i jej znajomymi na koncercie rockowym w Awarii. Ach ten przystojny wokalista, który nam się podobał. Śpiewał dużo spokojnych piosenek. ;)
    A w dniu wczorajszym byłam u Angeli robić wielkiego wielkanocnego kurczaka na dziedzictwo.

    Czeka mnie dziś matematyka… i spotkanie z Łukaszem.

    Trudne życiowe wybory

    3

    Długi, porządny, trzynastogodzinny sen jest czymś czego mi było trzeba. Jak zwykle w piątek nie mam na nic sił i nie funkcjonuję normalnie, tak więc kładę się spać wcześniej niż zazwyczaj, a w sobotę budzę się wypoczęta i w pełni sił. Wczorajszy dzień był dniem dosyć owocnym. Z drugiej części romantyzmu z polskiego dostałam 4, z czego bardzo jestem zadowolona, bo nie było łatwo. Nie jest prosto wstrzelić się w klucz zaplanowany przez panią S. Trzeba napisać wszystko co się tyczy tematu, przykładowo „Idea mesjanizmu – Kordian”. Samemu trzeba wybrać najważniejsze informacje, zebrać dostateczną ilość faktów, selekcjonując przy tym te najważniejsze, a dodatkowo sprawnie je opisać. Drugą radość sprawił mi sprawdzian z Napoleona, za który dostałam 3. Początkowo bałam się, że grozi mi ocena dopuszczająca, z uwagi na pytania, do których w ogóle się nie uczyłam, uznając, że nie obejmują tematu „Napoleon”.
    Nadal mam wielki dylemat co do kierunku który chcę obrać w życiu. Moim marzeniem byłoby dostać się na psychologię, a co się z tym wiąże – obowiązkowo musiałabym zdawać rozszerzoną biologię. Nie wiem czy będzie mnie na to stać, czy sobie z nią poradzę… Wydaje mi się, że to jeden z najtrudniejszych przedmiotów maturalnych w tym zakresie, jednak jeżeli stwierdzę, że sobie z nim nie poradzę i nie przystąpię do niego – zrezygnuję ze swoich marzeń.
    Chciałabym w życiu coś osiągnąć. Żeby moja przyszła praca, była pracą szczególnie umysłową – nie fizyczną. Żeby wymagała ode mnie więcej myślenia niż sił. Myślę, że jedynie w takiej pracy mogłabym się tak na prawdę wykazać, kształtować osobowość i spełniać. Chciałabym zarabiać na przyzwoitym poziomie, żeby moje dzieci miały łatwiej niż ja miałam i mam obecnie. Na pewno nie zamierzam ich rozpieszczać, żeby wyrosły na jakieś puste osobowości, ale żeby potrafiły spożytkować to co mają, również chciały się rozwijać, dobrze się uczyły i były samodzielne…

    Tak więc czeka mnie ciężki wybór i dużo pracy.

    10.02.

    Dzisiejszy dzień to rocznica. Rocznica wielkiej, zeszłorocznej tragedii. Czy tak wiele się zmieniło przez te 365 dni? Czy zmieniło się tak wiele rzeczy, które sobie obiecywaliśmy przez ten rok? My Polacy… ? Myślę, że kiedy minął pierwszy szok, gdy dokładnie rok temu rozbił się Tupolew z dziewięćdziesięcioma-sześcioma osobami na pokładzie, wszystko powróciło do normalności. Kolejne skandale, kłótnie, wrogość ludzi wobec siebie… A gdzie to wszystko co sobie obiecywaliśmy? Gdzie to wzajemne wsparcie, dobre słowo… Czy nie mogliśmy pozostać choć trochę w nastrojach w jakich byliśmy rok temu podczas żałoby? Czy nic nie nauczyła nas ta wielka tragedia? Jestem dumna z jedności jaką okazaliśmy przez pierwsze miesiące po katastrofe smoleńskiej, jednak czy nie powinniśmy uniknąć niektórych rzeczy przez kolejne miesiące w roku? Jestem dumna, bo wiem, że żaden inny naród nie potrafiłby się tak zjednoczyć. Tyle biało-czerwonych flag przepasanych kirem, że aż łza ciśnie się do oczu. Jednak żałuję, że w późniejszej drodze wielu ludzi o tym zapomniało…

    Wczorajszy dzień był bardzo udany. Wybrałyśmy się z Angelą do Grubego Benka na pizzę, a później wpadłam do niej na „chwilę” i wyszłam około 21, po ponad czterech godzinach spędzonych u niej. Było bardzo miło. :) Porozmawiałyśmy sobie o wielu rzeczach, przegadałyśmy wiele spraw. Cieszę się, że doszła do nas taka osoba. Czuję, że jej właśnie brakowało w naszej klasowej społeczności – przynajmniej dla mnie. Nie jest pusta jak niektórzy. Myślę, że ma ciekawy charakter, chociaż nie otwiera się przed każdym od razu. To jest akurat plus.

    :)

    Dzisiaj w końcu zobaczę się z Natą.