Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 7.2010

    Przeprowadzka

    2

    Jesteśmy już w nowym mieszkaniu. Dzisiaj była nasza pierwsza noc, no moja druga, bo raz już tu spałam na podłodze ;). Wczoraj pakowaliśmy ostatnie rzeczy, a było ich na prawdę dużo, jakby w ogóle nie ubywało. Teraz wszędzie stoją reklamówki, wielkie pudła itd… Powoli zaczynamy to wszystko rozpakowywać.
    Teraz siedzę sobie na moim łóżku, opieram się o ścianę korkową i piszę ;).
    Jak bardzo bym chciała już być zdrowa ! Mam dość tych wszystkich nocy, zakazu wychodzenia, duszenia się kaszlem.
    Mateusz i Grzesiu w dalszym ciągu są na obozie, dzwonią do mamy prawie dziesięć razy dziennie oO.
    Dzisiaj mama kazała mi zostać w łóżku i nic nie robić, ale tak się nie da. Czeka na mnie tyle pełnych pudeł… Ciekawe gdzie ja to wszystko pomieszczę. Na razie nie jest źle, trochę dziwnie się czujemy wszyscy, ale nie ma co się dziwić, w końcu mieszkaliśmy w tamtym domu 10 lat ! Do tego nie mieszkałam nigdy w bloku, a to jest jeszcze wysoki wieżowiec. Całe szczęście, że mamy taki przestronny korytarz i trzy pokoje, bo bym chyba dostała klaustrofobii.
    Aa i jeszcze jedno. Nie wiedziałam, że kabina prysznicowa to taka przyjemność ! :D

    15.04.2000 – 28.07.2010

    Chora

    2


    Niestety, aż trudno uwierzyć, że można zachorować przy takich warunkach na polu. Już od imprezy u Krystiana bolało mnie gardło, ale myślałam, że jest to spowodowane zupełnie czym innym. Teraz okazuje
    się, że doszedł do tego kaszel, osłabienie organizmu i to co najgorsze czyli gorączka. Już drugą noc pod rząd nie mogłam spać. Najpierw było mi zimno, więc się szczelnie przykryłam. Godzinę później obudziłam się cała zlana potem – okropne uczucie. I tak cały czas… Wczoraj po południu mama musiała mi aż robić zimne okłady, bo nie byłam w stanie nawet chodzić, chociaż lekarka powiedziała, że nie wie co mi może być -.- . Dzisiaj w nocy sama byłam zmuszona do zrobienia sobie zimnego okładu. Raz było mi zimniej, za chwilę znowu za gorąco… Tragedia…. Co jakiś czas wstawałam z łóżka, czułam się na prawdę beznadziejnie. Nie mogłam zasnąć. Chcę żeby to się w końcu skończyło. : /
    Teraz na szczęście już się trochę ochłodziło, bo w nocy była burza. Jednak nie wiem czy będę w stanie jutro pojechać gdzieś, a muszę! ^^ No i z Natą też muszę się spotkać… ;)