Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 5.2010

    Niebawem.

    2


    Wspaniale. Jak ja uwielbiam jak resetuje mi się komputer podczas pisania notki. Już
    dzisiaj drugi raz. Za pierwszym razem jeszcze udało mi się uratować moją pracę, za drugim już niestety nie.
    Więc może przybliżę chociaż mniej więcej to co pisałam przed chwilą.

    Mianowicie nie mogę się już doczekać wolności, która zbliża się do nas wielkimi krokami. W myślach układam już plany na najbliższe miesiące, albo chociaż wyobrażam sobie co będę wtedy robić. To jakoś tak podnosi mnie na duchu. Pierwszą rzeczą jest Ojców, do którego zamierzamy się wybrać z Natą. Mam nadzieję, że w końcu nasze plany się urzeczywistnią, już od bardzo dawna, ale jak nie ma ładnej pogody, to znowu brak wolnego czasu. Tym razem musi się udać! :)
    Następne rzeczy które podnoszą mnie na duchu to to, że będę mogła późnymi wieczorami siedzieć na komputerze, na gadu gadu, albo marnować czas przed telewizorem. Nie będę musiała martwić się o to czy jutro wstanę, czy umiem wszystko na jutro, w co się ubiorę xD. Będę robić wszystko na co mam ochotę, albo praktycznie nic, czyli po prostu się lenić. Jednak jeszcze ważniejsze będą spotkania ze znajomymi; jeżdżenie na rynek, łażenie po parku, chodzenie po sklepach i opalanie się na basenie. Tak (mam nadzieję) będzie wyglądać połowa wakacji – ta spędzona w Krakowie. Drugi i ostatni miesiąc spędzę w Bieszczadach z rodziną. Babcia będzie we mnie codziennie pakować dużą ilość jedzenia, narzekając jaka to jestem chuda. Wieczorami będziemy siedzieć z Olą „tworząc” coś przy Vivie lub BBC lifestyle, lub po prostu będzie mnie czesać i malować próbując swych zdolności, które nie przeczę, posiada. Oprócz tego będziemy od czasu do czasu jeździć do miasta, łażąc po sklepach i wracając z perełkami, które następnie pokarzemy cioci A. ^^
    Jeszcze te wszystkie wyjazdy z wujkami, pobyt u drugiej babci, zabawa z małym Karolem, robienie zdjęć z parku, spacerując po nim w upalny dzień, kąpiel w rzeczce niedaleko wujka P. i wyjazdy z nim do miasta ;) . Bardzo mile też wspominam przydomową huśtawkę, na której huśtam się zwykle godzinami czekając na Olę, słucham przy tym muzyki i rozmyślam o wszystkim co mnie spotkało w minionym roku, o tych dobrych i złych rzeczach, błędach, chwilach, ludziach… O tym co powinnam zmienić i co mnie czeka w kolejnych latach. Do tego wszystkiego patrzę na przejeżdżające samochody, na ludzi idących ulicą i na niebo ;) . Ach… chyba za bardzo się rozmarzyłam, ale czasem można.
    Może dla Was to zwykłe słowa, ale dla mnie to coś wielkiego.
    Prawda, chciałabym wyjechać gdzieś daleko, poopalać się na gorącej plaży, ale i tak wiem, że bardzo bym tęskniła i nie wybaczyłabym sobie gdybym nie pojechała TAM. Tak więc nie ubolewam nad tym wszystkim, tylko czekam niecierpliwie na upalne dni przeżywając to wszystko co będzie i odpoczywając od tego wszystkiego co było…

    Piękna stolica.

    2

    Niezbyt udany środek wiosny. Przez wybuch wulkanu Y…coś tam (nazwa nie do wymówienia), przed długi okres czasu padało. Wiele miejsc w Polsce zostało całkowicie zalanych, nam podtopiło trochę piwnicę w szkole, ale to nic w porównaniu do ludzi, którzy stracili całe domy i dobytki życiowe. Wielu też zostało odciętych w swoich wsiach i miejscowościach. Wisła zaczęła wylewać i pozamykali nam parę mostów. Straszne to wszystko. Wielkie, niewyobrażalne straty. Na szczęście to już minęło i w końcu wyszło więcej słoneczka.

    Mam już klucze do nowego mieszkania. Zaczęliśmy je remontować, malować i ogólnie odświeżać. Kupiliśmy meble do mojego i dzieci pokoju. Jakoś to wszystko idzie.

    W środę nasza klasa pojechała na wycieczkę do Szczawnicy, a my zostałyśmy w Krakowie. Chodziłyśmy przez dwa dni do klasy 1d, o zupełnie innym profilu. Nie mogłam załapać ich lekcji angielskiego, a na polskim wiedziałam chyba więcej niż ich nauczyciel ^^ . Nie no żartuję, ale nie znał pewnych faktów, o których mówiła nam nasza pani. W czwartek byliśmy też na UJ-ocie, na wykładzie chemicznym. Bardzo podobały mi się końcowe efekty, albo raczej pokazy chemiczne ;). W piątek nie poszłyśmy z Anią do szkoły, tylko pojechałyśmy do planowanej od dawnego czasu Warszawy. Pozwiedzałyśmy te ważniejsze miejsca, Plac Zamkowy, Pałac Prezydencki, oraz oczywiście Pałac Kultury od zewnątrz ;). Brat Ani wziął nas również na 30-dzieste piętro swojego biura, w wieżowcu, w pobliżu pałacu. Widok z okien był przecudowny ; ] . Jakimś cudem trafiłyśmy do TelePizzy, gdzie kupiłyśmy sobie po średniej pizzy w ramach obiadu. Poznałyśmy tam też Piotrka z Radomia ^^ , z którym chwilę pogadałyśmy przed szukaniem pizzerii na Alejach Jerozolimskich. Jedynie żałuję, że nie zobaczyłam Łazienek, Syrenki i Barbakanu, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Być może mam teraz kolejne powody, żeby tam znowu kiedyś pojechać ;).
    Warszawa jest nowocześniejsza niż Kraków, chociażby ze względu na te wszystkie budynki, posiadanie metra i ławek grających Chopina ;D.
    Wracałyśmy w bardzo zatłoczonych pociągu, na korytarzu wraz z innymi ludźmi. Narzekaliśmy strasznie na przechodzących co chwilę do toalety ludzi, przez których musieliśmy wstawać z tak wygodnej podłogi i jakiegoś małego ‚krawężniczka’ pod oknami xD. Śmiesznie było.

    W końcu powróciły zajęcia teatralne, po dosyć długiej nieobecności. Dostaliśmy się na festiwal w Płocku [10.06]. Nie wiem czy będę kontynuować to wszystko od września.

    W środę byliśmy na bierzmowaniu Aliny. Robiłam jej zdjęcia, oraz całej uroczystości i podeszłam na chwilę do Danona, by zapytać czy nie wie gdzie ona stoi xD, a potem wracaliśmy koło siebie, wraz z naszymi rodzinami ^^ . Dobrze, że nie był tam Przemka. Nie wiem jakbym wtedy to wszystko odebrała.

    Z ocenami bardzo średnio. Zepsułam się przez te ostatnie miesiące, nie uczyłam. Czy będzie moja dawna średnia 4,0 ? Coraz częściej mam co do tego duże wątpliwości : <

    To tak wszystko w skrócie.

    Nie chce mi się za bardzo pisać. Odezwę się jeszcze kiedyś, żeby opisać nie „co się wydarzyło” , tylko „co czuję” .

    <3