Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 4.2010

    Na deskach prawdziwego teatru

    1
    Po ostatnich wydarzeniach Polska długo opłakiwała prezydencką parę. To się stało zaledwie dwa tygodnie temu, więc pewnie jeszcze długo będziemy o tym pamiętać. Za niedługo nowe wybory prezydenckie. Zobaczymy kto będzie naszym kolejnym prezydentem. W tym trudnym dla nas czasie… W zeszłą niedzielę tj. 18.04.2010 pojechałam z Anią na rynek, gdzie odbywał się pogrzeb. Było masę ludzi. Najpierw musiałyśmy czekać około 1,5 godziny na rozpoczęcie, a potem uroczystość trwała ponad dwie godziny. Na samym końcu jeszcze długo wyprowadzali trumny z Kościoła Mariackiego i jechały one przyczepione do jakiegoś czołgu w stronę Wawelu. Tam właśnie zostali pochowani Państwo Kaczyńscy. Piękny był ten pogrzeg. Setki tysięcy ludzi w biało czerwonych barwach, na flagach czarny kir, zdjęcia prezydenta, intencja w której przyszli… Mszę zaczynał i kończył „Requiem” Mozarta. Uwielbiam ten utwór, choć zarazem wywołuje u mnie smutek. Kojarzy mi się właśnie z tą śmiercią, poniesioną pod Smoleńskiem, przez prawie setkę ludzi. Najpiękniejszy był moment wyprowadzenia trumny, kiedy wszyscy bili brawo, śpiewali nasz hymn, krzyczeli: „Dzię-ku-jemy! Dzię-ku-jemy!” „Lecz Ka-czyński! Lech Ka-czyński!”
    Choć było ciepło, tłoczno, nie zawsze widziałam telebim postawiony po drugiej stronie Sukiennic i strasznie bolały mnie nogi to cieszę się, że się tam znalazłam. Jestem dumna, że uczestniczyłam w tym nabożeństwie. Łzy poleciały mi z oczu… Te wszystkie biało czerwone flagi… Te okrzyki… Ci wszyscy ludzie… Przemowy, psalm, czytania, pieśni… Tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć !
    Dzień wcześniej pojechałam na urodziny Krystiana. Umówiłam się z Balbą na Kleparzu, ale oczywiście – jak to ja – musiałam zapomnieć prezentu dla niego xD. Kupiłam mu plakat z Merlin Monroue. Na szczęście wróciłyśmy się na chwilę do mnie. Na początku imprezy było trochę nudno. Tzn nie miałam po prostu ochoty tańczyć, śmiać się, być tam. Usiadłam więc na sofie i jadłam paluszki. Nie długo potem dosiadło się do mnie pare osób… Po jakimś czasie chwilę tańczyłam, aż przyszli chłopacy z 2 f ;) . Tak na prawdę wtedy zrobiło się najciekawiej. Przegapiłam ostatni autobus, poznałam Łukasza i było na prawdę fajnie :] . Było ciemno, muzyka grała, a my wszyscy rzucaliśmy się fluoresencyjną substancją z rozwalonej bransoletki. Wszysctko świeciło: podłoga, ściana, my, nasze włosy. Pięknie to wszystko wyglądało. Na koniec poszliśmy z Łukaszem odprowadzić Balbę, bo miała po nią przyjechac mama. Zostaliśmy chwilę w centrum Zielonek. :D
    Potem, gdy zostało już nie wiele osób zaproponowałam żebyśmy poszli się położyć do Krystiana. Nie był na początku za tym pomysłem, ale w końcu się zgodził. On, Tomek, Piotrek i Agata S. spali na jego niewielkim łóżku, a my z Łukaszem na podłodze xD. Najlepsze było, że Tomek poszedł spać w płaszczu i czapce, leżał w poprzek nich i rano przed wyjściem założył tylko buty ^ ^ . Śmiesznie było. Nie dawał nam spać, gadał jakieś głupoty itd… Rano obudziliśmy się po trzech godzinach i wróciliśmy wszyscy do domu, zostawiając Krissa z bałaganem w jego „V.I.P. Oliviers Club” <lol2> .
    W środę odwołali im lot do Niemiec na wymianę. (Z powodu pyłu, który powstał w wyniku wybuchu wulkanu na Islandii.)
    Wczorajszy dzień miał być tym wielkim dniem, w którym wystąpię na deskach pięknego Teatru Słowackiego. Rano wyjątkowo w ogóle się nie stresowałam tym wszystkim. Około godziny 8 znaleźliśmy się w teatrze „Miniatura” na próbie. Dopiero o 10:30 rozpoczęła się gala. Najlepsze, że o 9 zbudziliśmy dopiero Wojtka z łóżka xD. Trochę nie chciało mi się tam siedzieć z nimi. Chciałam już wyjść na scenę i grać. To wspaniałe uczucie. Wiem co mam do zrobienia na scenie, jak zagrać moją rolę, co powiedzieć… Nie boję się, że coś mi nie wyjdzie. Tekst znam doskonale na pamięć, wiem jak mam się zachowywać, jak drapać ;D. Za każdym razem robię to jednak w inny sposób. W inny sposób krzyczę, inaczej to interpretuję. 
    Kiedy zeszłam ze sceny po zagranej sytuacji z Borysem, Aga G. i Ala miały uniesione kciuki do góry, a Olaf powiedział „Był ogień” . Bardzo mnie to ucieszyło, hehe :) .
    Zajęliśmy drugie miejsce ! ^^
    Występowały cztery grupy, z czego byliśmy najlepsi pośród innych piętnastu. Dostaliśmy reflektor, dyplom, drewnianą kaczkę i wejściówki na wybrany spektakł za 10 zł na dużą scenę! Muszę oczywiście z niej skorzystać i zobaczyć ten wielki teatr od środka.
    Mój występ oglądała Nata, z którą później poszłyśmy na duże lody do galerii. :)
    Jeszcze później pojechałam tam z mamą.
    W szkole leci mi dobrze.
    Ostatnie dni były nieco śmieszne z powodu naszych nieco dziwnych pomysłów. Aga P. zrobiła mi grzywkę z włosów, Kriss chciał czesać mnie ekierką i robiłyśmy sobie foty z Balbą i Martą.
    A dzisiaj piątek, co oznacza tylko jedno – weekend ! :)
    Zadali nam do przeczytania w trzy tygodnie, trzy tomowy „Potop” oO , masakra. Do tego muszę napisać zaległy sprawdzian z majcy i zrobić pare stron zadań również z niej. Więc może te dni nie będą jednak takie luźne jak myślałam. 
    Ale w poniedziałek idziemy na pogrzeb absolwentki naszej szkoły, która zginęła własnie w tej katastrofie, a w środę do teatru na „Świętoszka” :D 
      
    Przepiękny Słowacki. :)
    Miniatura jest znacznie mniejsza i znajduje się zaraz obok.
    Żegam ;*

    Bierzące sprawy i przepowiednia

    1

    „I wtem wielki ptak metalowy upadnie, a na nim znajdować się będą osoby ważne kraju niezwyciężonego, a na kraj ogarnięty chaosem i żałobą, wrogi najeźdźca ze wschodu uderzy.” 


    „żelazny ptak rozdzieli dwóch braci…”

    Na tym opierała się dzisiaj nasza informatyka. Znalazłam to i od razu pokazałam Krissowi. Potem szukaliśmy innych źródeł i czytaliśmy jeszcze o tej katastrofie. Niektórzy twierdzą, że była to wina Rosjan. Ja już sama nie wiem co o tym sądzić, ale pewna osoba miała dużo przekonujących argumentów, które na to wskazywały… Wiem, że wiele przepowiedni Nostradamusa można sobie dopasować do różnych wydarzeń, ale czy tą też? Przecież wydaje się ona oczywistością.

    Dzisiaj mieliśmy skrócone lekcje. Po szkole poszliśmy: ja, Anka, Balba, Aga P. i Kriss do takiej knajpki, z okazji urodzin Balby. Potem Aga i Kris poszli gdzieś na chwilę i przenieśliśmy się do Kultury” . Po czym poszliśmy do ciucholandu. Krystian kazał mi kupić sobie dwie koszule na jego jutrzejszą imprezę. Myślałam, że będą droższe, a razem ze wstążeczką kosztowały 1,65 ^ ^ . Potem Balba poszła musiała wrócić do szkoły, a my pojechaliśmy jeszcze do jednego szmateksu xD . Śmiesznie było. Kriss tylko cały czas Doma kup se to, będzie Ci pasować… No Doma słyszysz xD. ” 

    A tak poza tym to spotkałam się wczoraj z Natą. Łaziłyśmy po osiedlu i po witkowickich polach ; ) ;*
    Rozmawiałyśmy o róóóżnych rzeczach, hehe. Jednak to zostanie pomiędzy nami ^^ .

    W środę nie byłam w szkole, bo mieliśmy mieć spektakl, więc pani zwróciła mi pieniądze za obserwatorium. Dobrze jednak, że nie pojechałam, bo podobno wiele osób tam spało xD . 
    Po południu spotkałam się ze Sylwią, która opowiedziała mi o rozmowie z Przemkiem, który pytał o mnie. Wczoraj jakoś tak telepatycznie naspisał do mnie oO. Nagle się zebrał w sobie, czy przypomniał co ma mi powiedzieć ? Żałosne. Stwierdził, że chce porozmawiać… Wytłumaczyć mi to wszystko. No kuźwa, jakby nie mógł pół roku temu tego zrobić jak chciałam! Żałosny jest, tyle powiem. Może jednak spotkam się z nim w przyszłym tygodniu, ale znając go to wątpię czy to wypali. Ech…

    Jestem bez niego szczęśliwa już od bardzo dawna ; )

    Co się dzieje teraz na tym świecie… 
    W telewizji tylko o jednym. O tej wielkiej katastrofie. W mojej głowie też ona zajmuje dużo miejsca.

    Jutro impreza u Krissa.