Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 7.2009

    Nic szczególnego

    3

    Przez tydzień byłam z mamą i braćmi u babci, jednak w sobotę już musieli niestety wracać. Przez dwa dni jeździliśmy do Olszan, do wujka kąpać się nad rzeczką. Bardzo fajnie tam jest, szczególnie w czasie takich upałów jakie panowały. Wczoraj natomiast pojechaliśmy nad Solinę do Roberta, który był tam na obozie strażackim. Ach… jakie świeże powietrze jest w Bieszczadach i jak przyjemnie stać w otoczeniu z czterech stron lasami iglastymi ;). To by był dopiero odpoczynek… Wracając rozkoszowałam się jak głupia zachodzącym słońcem nad lasami bieszczadzkimi i wielokolorowym niebem nad Soliną ^^ . Kupiłam sobie koraliki i kolczyki z królikiem playboya xD. Ostatnio nawet jedna osoba mnie tak nazywała… heh.     

    Dzisiaj pojechałam z Olą do miasta. Na początku spóźniłyśmy się na autobus, więc czekałyśmy na następny, który był półtora godziny później. Nie mogę z tymi autobusami… U nas to co 10 minut jakiś jeździ, a na tym zadupiu… ^^ . My to musimy mieć zawsze pecha i do tego Olka zostawiła na swoim siedzeniu portfel. Rotfl. Miała tam 40 zł i zrezygnowana nie chciała nic robić, ja jednak  nie traciłam nadziei i powiedziałam, żebyśmy poszły do zajezdni. Tam pogadałam z jednym kierowcą, który skierował nas do informacji w okienku obok. Miła pani podała nam numer telefonu do kierowcy autobusu, którym jechałyśmy. Olka zadzwoniła i okazało się, że jeden pasażer znalazł portfel, więc odetchnęła z ulgą ;P. Chodziłyśmy chwilę po sklepach i teraz przyszłyśmy do cioci.

    Przemek jest teraz na Węgrzech na wyścigach formuły 1. Takiemu to dobrze… Dowiedziałam się też paru rzeczy od Artura, których się nawet nie spodziewałam. Wszystko zajęło mu 12 smsów, a było to bardzo szczere wyznanie po którym miałam prawie łzy w oczach. Ech. Nie wiedziałam, że to aż tak wygląda z jego punktu widzenia i że tak czuje, ale nic nie mogę na to poradzić. 

    Tęsknie za miastem, rodziną i znajomymi z Krk ;). Tu co chwilę jestem wkurzona z pewnych powodów i nie mam prywatności ani spokoju, ech ;/. W tym roku na szczęście długo tu nie zagrzeje, a w Krk mam jeszcze trochę planów to zrealizowania :).

     

    Jednak jak się okazało wyjeżdżam dopiero jutro. W sumie byłam trochę zawiedziona, gdy się o tym dowiedziałam, bo nie ukrywam, że się już nastawiłam. Powinnam się już zacząć pakować, ale nawet nie wiem za co się zabrać na początku.
    Dzisiaj był dzień pożegnań. Najpierw z Przemem, z którym miałam spędzić zaledwie godzinę, a zrobiły się z tego trzy, a potem z Natką. Również miałyśmy się spotkać na chwilę, żeby pogadać i się pożegnać, jednak wyszła ode mnie dopiero o 21 ;].
    Pokazałam jej zdjęcia z Grecji i Warszawy, pooglądałyśmy filmiki z jej telefonu, które kręciłyśmy jeszcze z Natalią, oraz niektóre z mojego komputera… Muszę przyznać, że mam ich naprawdę sporo, bo ponad setkę. Na prawie wszystkich się wydurniamy i czasem mi się samej siebie żal robiło ^^.  Ach te czasy ;). Tak dzisiaj mi się przypomniały tamte chwile i jednak myślę, że brakuje mi tamtych spotkań. Choć niedawno jeszcze miałam inne zdanie, to teraz twierdzę, że tamte spotkania dużo dla mnie znaczyły i szkoda, że poniekąd należą już do przeszłości… Nie da się tak szybko wymazać czegoś co było częścią mojego życia, bardzo ważnym elementem układanki, czymś co pomagało mi wtedy przetrwać.
    Pierwsze wakacje od wielu lat na których tak późno jadę do rodziny. Jednak nie żałuję, bo tam nie zawsze jest co robić przez dwa miesiące.
    A teraz już kończę. Do zobaczenia! ;**