Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 6.2009

    Z kuzynem i z NIM

    1

    Tak wiem – późna godzina, jednak miałam wielką ochotę żeby wystukać parę słów. Słucham obecnie Avril Lavigne i w końcu mam chwilę spokoju od codzienności. W sobotę przyjechał do mnie Robert z dziadziem i zostają jeszcze do czwartku. W niedzielę chodziliśmy po rynku i Kazimierzu, no i oczywiście musieliśmy tradycyjnie zahaczyć o bar sałatkowy… Po powrocie stamtąd pojechaliśmy do kina, zobaczyć czy leci coś ciekawego, jednak nic nie znaleźliśmy. Wtedy dostałam smsa od Przemka, że gdzieś niedaleko rozbił się mały samolot. Przejechaliśmy dwa przystanki autobusem po czym znaleźliśmy się na miejscu całego zdarzenia. Tłum ludzi, policja, straż, telewizja… Okazało się, że pilota nie udało się już uratować, a pozostali członkowie lotu przeżyli. Staliśmy tam dobre 40 minut oglądając wrak rozbitego samolotu pośród drzew i czuwającą nad całym zdarzeniem policję. Wróciliśmy koło 23… Na następny dzień musiałam zrobić sobie zdjęcia do legitymacji, a czekając na nie jeździliśmy tramwajem po mieście ^^. Po małej wizycie na osiedlu spotkałam się z Przemkiem. My jednak za mało poważnie rozmawiamy, choć dzisiaj to i tak było dosyć poważnie :]. Następnie pojechałam z Robertem do galerii, gdzie po godzinie spędzonej w Croppie kupił sobie to czego szukał.

    Co do Przemka… Z jednej strony mi nie przeszkadza, że jesteśmy mało poważni, ale z drugiej uważam, że powinniśmy się lepiej poznać, więc taka rozmowa jest konieczna. Od zakończenia roku widujemy się co drugi dzień, czasem nawet z dnia na dzień. Oboje bardzo się otworzyliśmy i już nie jesteśmy spięci, tak jak to było wcześniej. Oboje również jesteśmy strasznie zazdrośni o siebie z tego co widzę i czuję :p. Cała ta sprawa z Grecją… Głupotą było co zrobiłam, że prawie skreśliłam naszą znajomość, jednak i to wyszło nam na dobre. Gdyby nie ten cały incydent, nadal byśmy ledwie mówili sobie „cześć” i od czasu do czasu spotykali się prowadząc nasze nieśmiałe rozmowy o szkole… Przez wszystko co zrobiłam, potrafiłam później docenić tę znajomość i przekonałam się, że może jednak mi zależy [?]. Już nigdy nie będę tak pochopnie podejmować takich ważnych decyzji, bo mogę żałować tak jak to było tym razem. Miałam do siebie żal… Wiem, że było to podświadome, bo nie dopuszczałam do siebie myśli, że to mógł być błąd. Mimo tego było mi smutno widząc go, a na obydwu apelach miałam łzy w oczach. Dzięki temu wszystkiemu zbliżyliśmy się do siebie i to wszystko na prawdę wyglądało jak jakiś film… No, nawet bajka.;) Prawie za każdym razem chodzimy do Witkowic, które jak sam przyznaje – polubił, stoimy tam moknąc pod drzewem w lasku, lub chodzimy po osiedlu szukając chusteczek higienicznych ^^.

    Oprócz tego parę dni temu zmarł Michael Jackson (nie słuchałam go), a w czwartek organizujemy spotkanie z nową klasą na rynku. Dzięki „naszej-klasie” stało się to możliwe. Myślę, że już teraz jesteśmy zgrani i oby tak pozostało. Znam tam jedną osobę, z którą miałam Bierzmowanie – Ewelinę, a w drugiej rekrutacji może się dostanie Ania. Trzymam kciuki! Jutro (tzn, dziś po południu) mam zamiar zawieść papiery do nowej szkoły. Plany na wakacje po części już powstały i czekają teraz na swoją realizację.

    Ach… po wakacjach rozszerzony polski i historia  <3 :>
    Idę spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaać ! :*

    IX Liceum Ogólnokształcące

    1

    Jeszcze to do mnie nie dotarło! Nie mogłam dzisiaj rano spać, cały czas śniło mi się, że loguję się na e-omikron’a i sprawdzam wyniki. Gdy rano zadzwoniła mama postanowiłam od razu to zrobić. Zaczęłam się logować i chociaż byłam pewna, że wyników jeszcze nie ma, moim oczom ukazał się czerwony napis. „Na podstawie wyników… kwalifikujemy Cię do… IX LO na profil E – polski, wos, historia” . Doznałam szoku… Modliłam się o to, żeby przyjęli mnie do szkoły pierwszego lub drugiego wyboru. Na początku wolałam, żeby było to IX LO – drugie na mojej liście, ale później już sama nie byłam pewna. Miałam obawy, że gdybym nie dostała się do pierwszej szkoły, to w drugiej mogą być już pozajmowane miejsca, ale na szczęście było inaczej :). Choć na początku zrobiło mi się smutno, że to jednak nie X, to teraz twierdzę, że będzie dobrze. Mam dobry dojazd, szkoła jest jednozmianowa, paru znajomych będę spotykać w autobusie… Poza tym byłam w niej i jest położona w zacisznym, spokojnym miejscu k/ Placu Inwalidów, a w środku całkiem ładnie. Będę uczyć się niemieckiego, jako drugiego języka i jakoś to będzie :). Mój wymarzony profil, bo jest na nim polski i historia…  Jestem nawet szczęśliwa, choć ten fakt jeszcze do mnie nie dotarł ^^ .