Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 4.2009

    Szczęście i ogólnie pozytywnie

    2

    Heej ;*
    Z tej strony znowu ja. Zastanawiam się czy to uzależnienie, czy po prostu chęć do życia, której ostatnio mi nie brakuje? ^^ Sądzę, że raczej to drugie…
    Dostałam wczoraj pałę z majcy za brak zadania i szóstkę z religii za… śpiew xD. Gdy ksiądz zapytał co chcemy robić, to my na to, że może coś zaśpiewamy… Najpierw pierwszy rząd, a później drugi. Jednak to było za mało, żeby dostać ocenę, więc Filip wymyślił, żeby z  każdego rzędu zaśpiewał duet. Z mojego rzędu śpiewałam ja i Marta A., a oprócz tego wybraliśmy „jurorów” . Naszymi przeciwnikami był Filip i Kamil, ^^ ale doszło do remisu. Ksiądz nie chciał rozstrzygać kto był lepszy, więc uzgodniliśmy, że duety dostają 6, a reszta po 5…
    Dzisiaj natomiast na prawie 5 godzinach lekcyjnych oglądaliśmy film „Lista Shindlera” , opowiadający o holocauście. W przyszłym tygodniu przyjeżdżają do naszej szkoły Szwedzi i będziemy z nimi zwiedzać krakowski Kazimierz. Następnie mamy robić z nimi jakieś zadania w grupie. Hmm… może się jakoś dogadmy, ^^ nie żebym wątpiła w moją znajomość angielskiego. Najgorsze, że mamy przygotować zaraz po weekendzie majowym informacje o różnych synagogach i innych miejscach związanych z krakowskimi żydami, na pamięć po angielsku. Czy nie mogli by nam tego wcześniej powiedzieć? A tak to zamiast odpoczywać, będę wkuwać tekst i to jeszcze w obcym języku.
    Wypożyczyłam dzisiaj w końcu „Hamleta”, którego od dawna zamierzałam przeczytać. Siedząc po południu na polu przeczytałam pierwszy akt ^^ i póki co to mnie zaciekawił. Nie przepadam za wierszowanymi książkami, ale jakoś da się przeżyć. Liczę tylko, że szybko pojawi się jakiś wątek miłosny, bo tylko dlatego wypożyczyłam tę książkę xD. Ja to w końcu ja. :]
    Jutro nie idę do szkoły i jedziemy z dziewczynami do XXI LO, bo je ta szkoła interesuje. Więc się wyśpię :). Wieczorem natomiast przychodzi do mnie Nacia i jedziemy na osiemnastkę. Wybawimy się na maksa, tak sądzę . W piątek może spotkam się już z dwoma Lolipopami ^^ .

    I sytuacja się komplikuje… Wydawało mi się, ze on mnie unika, a on twierdzi, że to ja go unikam… A tak nie jest! Teraz, gdy coraz mniej robi czegokolwiek w moim kierunku, to ja coraz bardziej chcę żeby coś zrobił. Chcę jakieś spotkanie, cokolwiek! Dziwna jestem… jeszcze jakiś czas temu było mi to zupełnie obojętne. A teraz? Jak patrzę na niego na obiedzie to wydaje mi się taki… słodki? Uch…

    Jednak mimo tej jednej ‚sprawy’ jestem jakaś szczęśliwa. Za dwa tygodnie zielona szkoła, przede mną 4 dni wolnego, a niedługo koniec roku szkolnego. Nauki coraz mniej, jedynie trzeba doprowadzić oceny do porządku. Czuję, że będą one najlepsze od początku gimnazjum, co nie znaczy, że jakieś „super”.

    :*

    Wieczorny spacerek

    4

    Wiem, że jest już trochę późno, a jutro trzeba wstać do szkoły, ale po prostu nie mogłam nie napisać tej notki… Jakoś tak mnie wzięło i chociaż nie umiem jeszcze za bardzo na kartkówkę z fizyki to dzielnie nie odchodzę od komputera ^^ .
    Rano nie mogłam zwlec się z łóżka jak zwykle, a potem wybrać do szkoły. Przyszłam do szatni po dzwonku, jednak jak się potem okazało- nie spóźniłam się. Wiedziałam, że drugie klasy idą z panem od polskiego do teatru, jednak myślałam, że trochę później. Tak więc wchodząc do szatni zostałam o tym poinformowana przez Anię, Sylwię i Kasię. Nie pozostało nam nic innego jak tylko przesiedzieć tę godzinę w szatni. Następnie mieliśmy zastępstwo w pracowni informatycznej, a ja z Anią praktycznie cały czas patrzyłyśmy już tradycyjnie na różne licea… Następnie nadszedł wf, na którym wyszliśmy na pole. Nasz pan powiedział nam o próbnym alarmie przeciwpożarowym, który ma być na tej lekcji. Tak więc staliśmy wszyscy na boisku trawiastym w oczekiwaniu, na ‚ewakuujących’ się. Jednak chyba nikt się na to nie nabrał. Później kolejne zastępstwo również w pracowni informatycznej, parę lekcji i niemiecki na którym większości dziewczyn nie było (w tym mnie) xD. Wróciwszy do domu miałam ambitne plany uczenia się na jutrzejszą fizykę i chemię, jednak złym pomysłem było by zrobić to na polu. Gdy tylko usiadłam na tym słońcu, to od razu mózg przestał mi pracować i marzyłam tylko o tym żeby się położyć spać ^^. Po paru godzinach poszłam pod SM, gdzie czekałam chwilę na Anię (pierwszy raz to nie ona musiała czekać na mnie) i poszłyśmy do fryzjera. Ania wygląda teraz jeszcze bardziej japończykowato xD. Po 40 minutach spędzonych w salonie fryzjerskim poszłyśmy na lody i przez park do MCD. Z tamtąd na osiedle – pbz (spotykając po drodze Dziubka) i taką zupełnie inną trasą zeszłyśmy z torów kolejowych na pola. Były to jeszcze inne, zupełnie puste pola, które od tych witkowickich dzielił niewielki lasek i strumień. Gdy się tam znalazłyśmy nagle się ściemniło. Trochę czasu zajęło nam przejście przez te pola, a następnie krętymi ścieżkami w lesie i przez wodę po powalonym pniu. Puściłyśmy sobie muzykę z mojego telefonu i przy Leonie Lewis próbowałyśmy się  stamtąd wydostać. Praktycznie nic nie widziałyśmy. Nagle Ania stanęła jak wryta patrząc się pod swoje nogi i zaczęła uciekać jak najszybciej mogła. Nie wiedziałam o co chodzi, ale okazało się, że zobaczyła jakieś dziwne stworzenie… Nie wiem czy to wąż, czy żaba, ale zwiewałyśmy aż do moich ulubionych pól ;). Nigdy jeszcze nie widziałam ich po godzinie 20, jak jest już praktycznie ciemno… Też wyglądają pięknie i ta pustka która panuje nad nimi… Coś wspaniałego :). Niestety skapnęłam się, że jest już dosyć późno i musiałam wracać. Jednak strasznie mi się podobał ten spacer, bo lubię chodzić na nie wieczorami :). Tochę sobie pogadałyśmy… i to jeszcze w moim ulubionym miejscu ‚za mostem’ ^^ . W niedzielę również byłyśmy  chwile w Witkowicach po kościele, ale nie miałam za dużo czasu, bo kuzynka przyszła do mnie na grilla. Coś zaczynam się uzależniać od tych spacerów… Ale mają coś w sobie, taką tajemniczą aurę ^^ .

    Kiedy wróciłam do domu, to zaczęłam się zastanawiać nad czymś, przez pewną osobę. Czy ona się nie za bardzo spieszy? W końcu, żeby kogoś pokochać to trzeba poznać tę osobę, a nie tak od razu stwierdzić, że się ją kocha… Nie można tego stwierdzić tak od razu ledwie się znając… Ehm… No nie wiem…

    W czwartek idę z Lolipopem na 18 urodziny Sylwii K. Możliwe, że drugi Lolipop też pójdzie. Super by było, ale zobaczymy :). Jak my dawno się nie widziałyśmy :(