Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 3.2009

    Wielki dzień w moim życiu

    5

    Dawno nie pisałam. Przez ostatnie dni nie miałam ani trochę do tego głowy. Mieliśmy próby przed Bierzmowaniem, ostatnie przygotowania, spowiedź… Przyjechała do mnie rodzina, między innymi kuzynka Jola – mój świadek.
    Przez kilka dni poprzedzających całą uroczystość miałam takiego dziwnego doła. Nie mogłam uwierzyć, że to koniec spotkań do Bierzmowania, że już więcej nie spotkamy się wszyscy w takim samym gronie. Nie mogłam znieść myśli, że w kolejny piątek nie będę musiała się szykować do kolejnego spotkania, potem nie przyjdę i nie będę czekać przed plebanią, gadając z jakąś dziewczyną i czekając na księdza, który spóźni się jak zawsze… ;)
    Na początku nienawidziłam tych spotkań. (Można poczytać starsze notki, w których opisany jest mój stosunek do nich). Chciałam iść do innej parafii, gdzie znałam kilka osób, ale mnie nie przyjęli, bo to nie była moja parafia. Strasznie tego żałowałam, a teraz nie wyobrażam sobie żebym mogła iść gdzieś indziej niż tu, gdzie poszłam. Koledzy dokuczali mi, a ja byłam zła, że muszę ich znosić, zamiast spotkać się z przyjaciółkami… Nie znałam tam praktycznie nikogo. Jedynie dwóch chłopaków, z czego dzięki jednemu reszta nazywała mnie jego laską i słyszałam z ich strony różne zaczepki. Sam kolega również był ‚miły’ i dzięki niemu musiałam niejednokrotnie omawiać jakiś referat, czy nawet już na Bierzmowaniu składać podziękowania Biskupowi. Zawsze po tych spotkaniach miałam mieszane uczucia. Wracałam po ciemku do domu, słuchając mp4 i rozmyślając nad swoją dolą… Zdarzało się, że miałam łzy w oczach. Dziwiło mnie bardzo, że chłopacy traktowali mnie niczym jakieś zjawisko. Do innych dziewczyn nic nie mieli, nawet słówkiem się nie odezwali, a do mnie ? Praktycznie przed każdym spotkaniem mieli jakieś zaczepki. To pewnie dlatego, że większość z nich nie znała mnie wcześniej, a miły kolega opowiedział im o całej historii naszej znajomości ^^.
    Później nadszedł przełom. Przed świętami powiedziałam koledze, że podoba mi się taki jeden chłopak z naszych spotkań. Później okazało się, że tamten chce ze mną pogadać. Tak więc zgodnie z tym co mówił podeszłam do niego w kościele. Teraz to mi się wydaje trochę głupie, że się do niego dosiadłam, ale okej. xD Pogadaliśmy po mszy, a on zrobił na mnie jeszcze większe wrażenie. Usłyszałam później,  od kolegi z którym rozmawiał, że mówił, że może coś z tego będzie. Jednak po kilku dniach uzyskałam odpowiedź, o braku gotowości  z jego strony, do posiadania dziewczyny. Było dla niego za wcześnie, a wcześniej nie miał nigdy dziewczyny. No trudno… Nauka była ważniejsza ;]. Potem nie wiedziałam jak mam się przy nim zachowywać. Nadal chodziliśmy razem na spotkania, po których wracałam jeszcze bardziej smutna, ponieważ musiałam na niego patrzeć. Potem polubiłam się z taką Patrycją z którą razem wracałyśmy ;). Tak było do niedawna. Gdy w końcu zaczął się zbliżać koniec, zobaczyłam jak wiele dały mi te spotkania. Kiedyś na zaczepki chłopaków, popatrzyłam tylko krzywym wzrokiem, lub zaczęłam się śmiać, a teraz bym postąpiła nieco inaczej. Jednak już nie będę mieć takiej okazji.
    Wczoraj nadszedł długo oczekiwany dzień. O 17:30 zjawiłam się z moim świadkiem i jej chłopakiem pod kościołem. Następnie weszliśmy do środka i ustawiliśmy się tak jak wcześniej na próbie – w dwóch kolumnach. Ja stałam na początku jednej z nich. Za mną oczywiście Patrycja ;). Biskup mówił kazanie dosyć krótko i treściwie. Potem jako ostatnia zostałam ‚wybierzmowana’, a za patronkę wzięłam sobie świętą Agnieszkę. Następnie jako pierwsza poszłam do Komunii i otrzymaliśmy piękne krzyże. Ogólnie to wszystko było niesamowite. Z wielką uwagą słuchałam całej mszy, aż na końcu nadszedł czas na podziękowanie biskupowi. Wyznaczone osoby: Bartek, Agnieszka i ja wyszliśmy na środek. Ja mówiłam jako ostatnia dwa zdania i wręczyłam kwiaty. Bałam się, że mogę się pomylić, ale nawet powiedziałam bezbłędnie. Agnieszka trochę się zdenerwowała, bo zapomniała tekstu i się pogubiła. Dobrze, że mieliśmy ściągi w rękach ;). Następnie przy wręczaniu kwiatów Biskup uścisnął mi dłoń i powiedział, że… mam zimne ręce xD. Hehe… codziennie słyszę to od koleżanek w szkole, a słowa Biskupa są tylko potwierdzeniem ich prawdziwości xD. Na to ja odpowiedziałam: zawsze takie mam. ;D
    To jest prawda. Zawsze mam strasznie zimne ręce, nie wiem czemu. Po mszy zostałam z rodziną i robiliśmy sobie zdjęcia chwilę w kościele jeszcze i pojechaliśmy do domu.
    To był niesamowity dzień. Nie zapomnę go do końca życia. ;) Trochę zmarzłam w nogi, bo kupiłam sobie skórzane butki na małym obcasie, a praktycznie całą mszę staliśmy. Mam nadzieję, że kolejnym moim sakramentem będzie sakrament małżeństwa ;).

    A czas ucieka coraz szybciej.

    28

    Wydawałoby się, że zima dobiega już końca, a tu niespodzianka: znowu sypnęło śniegiem. Za trzy dni kalendarzowa wiosna. Nie mogę uwierzyć, jak ten czas pędzi… Dopiero co zaczął się rok szkolny, później nadeszły święta, ferie też minęły w mgnieniu oka. Straszne… Nauczyciele coraz bardziej straszą nas testami gimnazjalnymi, a wydawałoby się, że jest jeszcze tyle czasu. Dlaczego ten czas tak szybko leci? Jeszcze trzy miesiące i znowu wakacje… a wydawało mi się, że dopiero co tamte się skończyły. Byłam pewna, że na wszystko starczy czasu, ale z przerażeniem stwierdzam, że tak nie jest. Za miesiąc testy a za ponad miesiąc będziemy mieć już wystawiane proponowane oceny, z tego co mi wiadomo. Potem nadejdzie Zielona Szkoła, na którą uda mi się pojechać. Z mojej klasy jadą tylko cztery osoby, bo reszta nie mogła przesunąć sobie bierzmowania. Mimo to mam nadzieję, że będzie super. W końcu jedziemy do środziemnomorskiego kraju :). W tamtym roku nie mogłam jechać z całą klasą, tak więc o tyle bardziej się cieszę, że teraz mam taką możliwość.
     
    Dzisiaj byliśmy z klasą na targach edukacyjnych, czyli ciąg dalszy zastanawiania się nad swoją przyszłością… Póki co jednak jeszcze się tym nie martwię. Przyjdzie na to odpowiedni czas…

    Ech… czekają na mnie plakaty na sztukę do zrobienia, o Leonie Lewis i Mozarcie tak więc idę się za nie zabrać ;).