Nierozważna i Romantyczna

    Szepczę: życie – jak gdyby życie było kochankiem, który chce odejść –

    Wpisy z okresu: 10.2008

    Czy tak trudno liczyć się z moim zdaniem ? ;/

    9

    Wczoraj było spotkanie do bierzmowania. Strasznie się go obawiałam, ale jakoś to było. Przeczytałam co miałam przygotowane na temat, który miałam zadany przez księdza a resztę poprowadził już sam ksiądz. Przed spotkaniem nie obeszło się bez głupiego gadania chłopaków i ich komentarzy. Najpierw jeden z mojej szkoły powiedział : ‚O, dziewczyna Wicia przyszła’ a potem ktoś zapytał gdzie on jest i żeby mnie tamten nie obrażał [tym że ja niby chodzę z Witkiem]. Dziewczyny zaczęły coś tam gadać, że oni są żałośni :). No bo są.. Skąd im się to w ogóle wzięło ? Dobrze wiedzą, że ja z Witkiem nie chodzę i tylko robią mi na złość. Te spotkania są dla mnie prawdziwą zmorą. Gdybym chociaż kumplowała się tam z jakąś dziewczyną, to wyglądało by to zupełnie inaczej. Fakt, że z trzema się zapoznałam i zamienimy czasem parę słów, ale to jednak zupełnie co innego, niż gdyby to była jakaś koleżanka z klasy. Tamte dziewczyny znają się wszystkie z podstawówki, a dodatku żadna nie poszła do najbliższego im gimnazjum czyli tu gdzie ja chodzę. Czuję się na tych spotkaniach trochę obco i samotnie. Zawsze muszę wracać sama, a tamte okolice wieczorami są niebezpieczne. Z drugiej strony to tylko raz w tygodniu, ale i tak wolałabym uniknąć tych zajęć. Na szczęście za tydzień się nie spotykamy, a za dwa tygodnie jest pierwszy piątek. Ehh.. ale ja narzekam i pewnie was zanudzam . Trudno.. w końcu po to mam tego bloga żeby trochę ponarzekać i pozwierzać się światu.. ;]
     
    Sylwia jest chyba teraz na mnie zła.. Co ja na to poradzę. Zmieniłam się teraz i już nie będę tak ulegać ludziom. Chodziło o to, że ja nie chcę z nią wymyślać układu i tańczyć go rzekomo na apelu szkolnym. Miałyśmy na rozpoczęcie roku tańczyć, ale mnie długo nie było w domu i zrezygnowałam. Wtedy się trochę wkurzyła o to, ale co z tego. Nie miałyśmy w ogóle nawet układu a ja na szybkiego nie zamierzam nic robić ;/ . Powiedziałam jej wtedy że będzie jeszcze jakaś inna okazja i więcej czasu. Chodziło mi tu o dzień otwarty szkoły, bo co roku tańczymy na nim dla podstawówek. Ona sobie teraz wymyśliła, że pani od wfu pozwoli nam zatańczyć na jakimś szkolnym apelu. Jakoś tego nie widzę. Na jakim apelu ? Z okazji odzyskania Niepodległości przez Polskę mamy tańczyć układ hip hopowy ? Czy na konkursie kolęd ? Haha.. Poza tym doszłam do wniosku że jednak się nie odważę tak przy całej szkole wyjść na środek i zatańczyć. Nie jestem aż taka odważna. Sylwia ma lepiej, bo chodzi na tańce i świetnie zna kroki, a ja ? No więc powiedziałam że teraz zmieniłam zdanie i nie zamierzam tańczyć na żadnym apelu, to ona zaczyna mi mówić że kiedyś mówiłam co innego.. KIEDYŚ . Ludzie też czasem popełniają błędy, a teraz największym byłoby jej znowu ulec i stresować się występem szkolnym na który nie mam ochoty. Przekonywała mnie teraz bardzo długo i nie potrafiła policzyć się z moim zdaniem. Ja nie ulegałam. Nie obchodzi mnie to czy się teraz obrazi czy przesiądzie. Ja nie zamierzam tańczyć i nikt mnie do tego nie zmusi. W końcu napisała : ‚nara’ a ja się już nie odzywałam, bo po co ? Potem jeszcze dodała coś. Też nie odpisałam. Co ona myśli ? Że będę ją teraz przepraszać ? Że zgodzę się zatańczyć ? W życiu ! Nie potrafi się liczyć z moim zdaniem, więc co to za koleżanka. Jeszcze ma do mnie pretensję, że nie chcę jej pomóc. Szkoda gadać ;/ .

    Notka dzisiaj taka a nie inna. Napisałam po prostu to co mi ciążyło na sercu. Może i też w tym jest trochę mojej winy, że powiedziałam : innym razem, ale uważam że Sylwia nie liczy się z moim zdaniem. To nie tylko w tej jednej sytuacji. Zawsze stara się mnie przekonać, a jak coś nie idzie po jej myśli to się obraża. No cóż, nie zawsze musi być tak jak ona chce.
    Kończę już, bo smutno mi trochę. Następna notka będzie bardziej optymistyczna :) .
     Pozdrawiam :D:*:*
     
    No właśnie.. taki powinien być przyjaciel. Dałam ten obrazek nie przypadkowo. Tak jakoś ;) . Może trochę nie pasuje do tej notki, ale chciałam powiedzieć jedno :
    Dziękuję Wam, Natalie za to ze jesteście ;*;*

    Kartkówki sypiące się z nieba ^^ i leń .

    6

    Ten tydzień zapowiada się dosyć ciekawie.. 
    Dzisiaj mieliśmy dwie kartkówki. Jedną z matematyki i poszło mi tak średnio, a drugą z historii za to że byliśmy nie grzeczni, ale dostałam z niej 5 ;) . Jutro mamy tylko jedną lekcję, bo potem piszemy próbny test gimnazjalny z angielskiego, a po teście będziemy go omawiać z naszą wychowawczynią. Pewnie pójdzie mi tak średnio, tak jak zawsze z tego przedmiotu. Dobrze chociaż że punkty z testu nie liczą się do liceum. No chyba że ktoś idzie na taki profil, ale to na pewno nie będę ja ;D . W środę mamy sprawdzian z angielskiego; tym razem normalny, kartkówkę z biologii, matematyki i możliwe że z chemii. Z chemii miała być już dawno ale pani nie było i nie wiadomo czy teraz będzie. A w czwartek mamy z geografii i fizyki. Świetnie ^^ . 6 kartkówek i 2 sprawdziany + test gimnazjalny w jedyne 5 dni . Czuję że tym razem będę siedzieć przy książkach znaczenie dłużej niż zwykle . [Czyli więcej niż nic] . Ehh tak już ze mną jest :/
    Leń ! Leń ! Leń !
    Kiedy mam trochę czasu i do wyboru : naukę czy laptopa, to bez namysłu wybieram to drugie. Potem jestem strasznie zmęczona i już nie starcza mi czasu żeby się czegoś nauczyć. Poza tym brak mi chęci. Nie wiem czemu… Co mam zrobić żeby je znaleźć ? Bo czuję, że tak dłużej nie może być . Nie mam problemów z nauką – idzie mi całkiem nie źle, a oceny trzymają się kupy, ale wiem że stać mnie na więcej ! Tylko co tu zrobić ? ;(
    Dzisiaj dosyć króciutko.! Kończę i ..
    Pozdrawiam czytelników ;)